"Przecież ja go kocham takim, jakim jest i vice versa.
Po co ja się tak tym przejmuję."
Chcę wyjść za mąż. Poważnie! Spotkałam wymarzonego faceta, jest nam dobrze od ponad półtora roku. w sumie niezła partia. Zaczęłam robić symulację przygotowań. Lista gości, lista prezentów ślubnych, lista dodatków do sukni, smokingu, lista restauracji oferujących dobre jedzenie, lista poniesionych kosztów... "A lista postanowień przedślubnych?" - odzywa się głos przyjaciółki w słuchawce. "Co to jest?" - pytam. "Musicie z narzeczonym ustalić co będziecie robić, a czego nie". Dobra, siadłam z kartką i ołówkiem. Piszę:
|
- nie będę przesiadywać u kosmetyczki (na jego koszt)
|
Ale jak to!? Przecież jak nie będę dbać o siebie, będę chodzić z bladą skórą, wągrami na nosie czy z wąsem pod nosem, to po miesiącu się mnie przestraszy! Na jego koszt - bo powinno mu zależeć na tym, abym była ładna (w końcu, co powiedzą kumple...). Skreśliłam. Nie, bez sensu taka lista. Wpadłam zatem na pomysł, aby napisać przykładową listę, jaką on by stworzył w moim imieniu, a jaką ja w jego imieniu.
Kasia (pisze Marcin)
|
- nie będę podkradać jego golarki (drogiej!)
- nie będę mu robić awantur o to, by prał i chował swoje skarpetki
- nie będę komentować jego "zdolności" łóżkowych
- nie będę zabraniać spotykać się z kumplami, pić piwo, oglądać mecze
- nie będę nalegać, by przeszedł na wegetarianizm
- nie będę zazdrosna o jego szefową
- pozbędę się PMS (Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego)
- nie będę go zmuszać, by poszedł ze mną na zakupy
- nie będę go zabierać na obiadki u mojej mamusi
- nie będę mówić mu "misiu" w obecności kumpli
- nie będę wydzwaniać do niego co 5 min, by zapytać jak się czuje
- nie będę lekką ręką wydawać jego ciężko zarobionych pieniędzy
|
Marcin (pisze Kasia)
|
- nie będę zabraniać jej chodzić do kosmetyczki
- będę prał swoje skarpetki i chował te porozrzucane
- nie będę tak często spotykał się z kumplami
- nie będę oglądał meczu, kiedy leci jej ulubiony serial
- przejdę na wegetarianizm
- zacznę chodzić do kosmetyczki na peeling twarzy
- zrozumiem jej PMS
- zmienię pracę, gdzie szefem będzie mężczyzna (może się uda?)
- będę przemiły dla jej mamusi
- będzie mogła korzystać z mojej karty kredytowej
- będę płacić jej rachunki telefoniczne
|
Odłożyłam ołówek, Przeczytałam... hmmm... No cóż... Obie te listy wykluczają się troszeczkę. Doprowadziłoby to nieuchronnie do kłótni. Bez sensu! Po co pisać takie postanowienia? Przecież ja go kocham takim, jakim jest i vice versa. Po co ja się tak tym przejmuję.
Nie będę się więcej radzić tej przyjaciółki! Ale kto zapłaci rachunek za telefon? (...)
autor: K. W.