Praca konkursowa nr 33, nick: andzia184
8.40
"Kochanie zaspaliśmy" - wrzasnęła przerażona Anka zrywając się na równe nogi z łóżka.
"Tak, nie, co, dlaczego ... niemożliwe" - wybełkotał zaspany i zdezorientowany Paweł. Bardzo szybko jednak zorientował się, że właśnie zaczął się dzień, może i najważniejszy w jego całym życiu, w którym miała zapaść klamka i od tej pory już zawsze rano miał słuchać głosu kobiety, która jeszcze przed chwilą tak brutalnie wyrwała go ze snu. Po chwili jednak pojawił się na jego ustach uśmiech, bo doskonale wiedział, że kocha Ankę najbardziej na świecie i ani bez jej głosu ani bez niej całej nie potrafiłby już żyć.
"Kotku nie denerwuj się, przynajmniej dzisiaj nie powinnaś, nie chcę mieć zestresowanej żony, zresztą wiesz, że wszystko co się źle zaczyna zawsze dobrze się kończy."
12.15
"Halo, czy ktoś tu pracuje" - Anka popatrzyła z ironią na młodą dziewczynę rozmawiającą przez telefon.
"Byłam umówiona na czesanie i czekam już od 15 minut, a bardzo nie chciałabym się spóźnić na własne wesele."
"Moment, proszę sobie usiąść na fotel zaraz się Panią zajmę" - wydukała ospale fryzjerka.
"Czy dzisiaj wszystko musi się komplikować, najpierw ten cholerny budzik, potem złamany paznokieć (co prawda doklejany, ale i tak poszkodowany w stosunku do całej reszty) i teraz na dodatek leniwa fryzjerka. Czy ja wymagam tak dużo, przecież dzisiaj jest mój ślub i wystarczająco dużo się denerwuje, a tu jeszcze tyle schodów na drodze do ołtarza mnie spotyka".Wpatrując się w ogromne lustro przed sobą, o mało się nie rozpłakała analizując w myślach obecną sytuację, która chwilowo wydawała jej się nie do przejścia.
14.00
"No masz, Kuba stoi na środku skrzyżowania z przebitą dętką i nie dojedzie na czas" - Paweł odłożył słuchawkę i popatrzył na narzeczoną smutnym wzrokiem.
"Trudno, ja już się od rana przyzwyczaiłam, że wszystko się nam dzisiaj wali na głowę. Nie zamierzam się tym przejmować, weźmiemy samochód rodziców, dodamy kilka balonów, jakieś kwiaty i też będzie dobrze" - uspokoiła go Anka
"Kochanie chyba masz rację, w końcu nie ważne jakim wózkiem będziemy jechać, ważne że od dziś będziemy jechać na tym samym wózku" - uśmiechnął się Paweł całując czule Ankę.
14.30
"Organy poszły w ruch, chodź kochanie, czas na nasze wielkie wejście" - Paweł wziął ukochaną za rękę i powolnym krokiem ruszyli w stronę ołtarza, stąpając po pięknym, czerwonym dywanie, który pokryty był morzem kolorowych płatków rzucanych przez dzieci idące tuż przed nimi.
15.00
"...i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci"- kapłan sumiennie wypełniał powierzoną mu rolę.
"Tak przyrzekam, bo kocham Cię Aniu jak nikt nigdy nie kochał i chcę abyś była ze mną do końca moich dni na tym i na tamtym Świecie, a póki, co, razem ze mną znosiła wszelkie przeciwności losu jak zepsuty budzik, bo nie wiem co nas jeszcze czeka, ale wiem, że od teraz będziemy się z tym zmagać razem i na pewno wspólnie damy sobie radę" - wyszeptał Paweł patrząc się na nią swoimi wielkimi, pełnymi ciepła błękitnymi oczami i pocałował namiętnie swoją świeżo upieczoną żonę.
18.00
"Kocham Cię kochanie moje, kocham Cię ach kochanie moje..." - śpiewała razem z zespołem Anka uśmiechając się do męża, z którym właśnie tańczyła i któremu zadedykowała tę piosenkę.
"Odbijany" - zza pleców dobiegł ją głos, który dobrze znała, a którego właściciela kochała jak własnego ojca od momentu, kiedy poznała go po raz pierwszy." Córeczko czy poświęcisz jeszcze jeden taniec swojemu staremu teściowi?" - powiedział przytulając ją mocno do piersi.
"Pewnie tato, ale pod warunkiem, że nie będzie to ostatni nasz taniec tego wieczora" - uśmiechnęła się Anka i pocałowała go w policzek.
22.30
"Hej łakomczuchu, ty jesteś niemożliwa, jak ja bym zjadł tyle lodów to bym chyba pękł. No i będziesz na dodatek gruba i brzydka" - zażartował Paweł puszczając oczko do żony.
"I co z tego, teraz to już nieważne, przecież już się ze mną ożeniłeś i będziesz musiał kochać mnie w każdym rozmiarze, w tym XXL także" - powiedziała Anka, po czym oboje wybuchnęli śmiechem.
04.30
"Uff, jaka jestem zmęczona, ale to był naprawdę wspaniały dzień, prawda kochanie?" - zapytała wiedząc że jest to pytanie bardziej retoryczne, bo była przekonana, że Paweł dokładnie tak samo myśli o przeżyciach jakie ich dzisiaj spotkały.
"Tak, tego dnia nigdy nie zapomnę"- utwierdził ją tylko w tym przekonaniu Paweł. "I nie mówiłem Ci, że wszystko, co się źle zaczyna to się dobrze kończy? Ale to jeszcze nie koniec wrażeń na dzisiaj kotku, trzeba zacząć wypełniać małżeńskie obowiązki i to natychmiast" - spojrzał zalotnie na Ankę i pociągnął ją za sobą do sypialni...
Może nie jest to ogólnie przyjęty scenariusz z bajkowego dnia, z jakim kojarzy się dzień ślubu większości młodych dziewczyn. Ja jednak chciałabym, że by ten dzień był tak zwyczajny, że aż niezwykły i żeby to, co się źle zaczyna, od tej pory zawsze w naszym życiu tak dobrze się kończyło.
nick autora: andzia184