Praca konkursowa nr 44, nick: Mati
Zbudził mnie słowiczy śpiew oraz głośne mew wołanie:
Wstawaj, wstawaj to już czas, to już czas nasz drogi panie.
To zaślubin nadszedł dzień, gdy jej serce, Twym się stanie.
Wstawaj, wstawaj to już czas, to już czas nasz drogi panie.
Czas już ruszać przyjaciele, ku władczyni mego serca…
Powóz pięknie przystrojony, czeka już na me skinienie.
Ku niej prędko konie wiodą, by wypełnić me marzenie.
W domu owym w drzwiach mnie wita, siła jakaś nieprzebrana.
Miłość w każdym kącie skryta, dziś raduje się od rana.
Wnet ujrzałem mą wybrankę. Gdy aniołów wielka świta,
wprowadziła ją do sali, gdzie już gości swoich wita.
Z oczu sypią się iskierki, radość bije złotym blaskiem.
Suknia jej z mgły jest spowita, słońce zaś ją złoci brzaskiem.
Lili woń rozsiana wszędzie. Kwiatów owych magia wielka.
One czyste jak i ona, serca mego właścicielka.
Już muzyki pierwsze tony, mówią: chodźcie moi mili.
Czas już goni, czas ucieka, szkoda każdej cennej chwili.
I ujrzała mnie skrytego,
pięknem jej urzeczonego….
Lico jej rumieniec zdobi, serce bije oszalałe.
Już niedługo już za chwilę, będzie moim skarbem stale.
Kroki nasze ku kaplicy, ku ołtarza stopniom wiodą.
Ona płynie jak królowa, ona piękną panną młodą.
Serca nasze zgodnym głosem, słowa modlitw szepczą z wiarą,
By Bóg miłość nam pomnożył, siły dał nam, aż po starość.
Byśmy słowa dochowali, nie zginęli w sieciach pokus.
By te słowa się nie stały, czarodziejskim hokus-pokus.
Od ołtarza w blask słoneczny, drogą z lilii ułożoną
Idę śmiało, krocząc pewnie, ku przyszłości z moją żoną.
Szpaler z szabli nas powitał, by hołd nam w ten sposób złożyć.
I na szczęście nas uderzyć, pomyślności nam przysporzyć.
Ku wesela miejscu wszyscy, dorożkami pospieszyli.
Chlebem z solą nas witali, z życzeniami najlepszymi.
Tańce były do północy, gdy welonu czas odpłynął.
I już żona zawsze będzie, nie po prostu mą dziewczyną.
Salę zdobi blask świec wielu, kwiatów kosze także liczne.
Ale gwiazdą najjaśniejszą, jest mej żony lico śliczne.
Goście bawią się do rana. Tańcom końca nie ma prawie.
I nad ranem tańczą wszyscy, na wilgotnej, młodej trawie.
Gdy brzask słońca nas powitał, rosę w perły zamieniając.
Grzecznie gości żegnaliśmy, na spoczynek się udając.
Noc ta piękna, pierwszą była. Lilię z włosów wyprosiła.
Pieczęć na nas położyła, słowa przysiąg umocniła.
Gdy sen z powiek nam odpłynął. Radość wielka pozostała.
Miłość, która małą była. Teraz wielką się ostała.
Może owoc tej miłości, między nami wnet zagości?
Bo wartością jest największą ujrzeć wielkość w maleńkości.
nick autora: Mati