fot. foto HQ

Bankiet ślubny czyli gdzie się podziały wszystkie devolaille

Jeśli na myśl o całonocnym weselu z DJ-em, morzem wódki i rzucaniem welonem przechodzą was dreszcze, to ten artykuł może was zainteresować. Jeśli myślicie, że zapraszając 60-80 gości jesteście skazani na rosół, „dewolaje” i niewymyślne zabawy o północy, to wiedzcie, że jest dla was alternatywa. Warunek wstępny jest jeden: dzień waszego ślubu to dzień, w którym spełniacie swoje marzenia, a nie wizje mitycznych ciotek od schabowych i wujków od wódeczki. Zobaczcie, jak może być pięknie!

18:00 Życzenia i toast

Jesteście już oficjalnie małżeństwem, największy stres za Wami. Najbliższe godziny spędzicie wśród rodziny i w gronie znajomych. Tymczasem przyjmujecie życzenia od gości, a w tle słychać delikatną muzykę graną na żywo przez jazzowe trio. Wyglądacie pięknie jako para: kremowa sukienka, kwiat we włosach, świetnie skrojony smoking, elegancka poszetka i błysk obrączek na waszych rękach. Po pierwszym „Sto lat!” goście unoszą w górę kieliszki z szampanem i malinami.

19:00 Zapraszamy do stołu!

Florystka zadbała o to, aby sala wyglądała zachwycająco. Są Wasze ulubione kwiaty, eleganckie świeczniki, roślinne girlandy i światełka w oknach. Goście zasiadają do stołów, a w złożonych serwetkach znajdują menu na dzisiejszy wieczór. Grzanki z kozim serem, fumé z borowików, policzki wołowe lub pieczony batat dla gości na szczególnych dietach… wygląda na to, że ciociom na chwilę odebrało mowę. Dyskretna obsługa wkracza na salę z kolejnymi daniami, muzyka miesza się z gwarem rozmów. Nie da się ukryć, że rozpoczyna się prawdziwa uczta dla zmysłów.

20:30 Czas na przerwę

Może to i szalone, ale zapraszacie gości na zewnątrz. Specjalnie wybraliście lokal znajdujący się w centrum miasta – nie tylko ze względu na wygodę dojazdu, skusiła Was też bliskość zabytkowego Rynku. Fotograf podąża za Wami, wiedząc już, jaka niespodzianka czeka na gości. Pianista przygrywa na fortepianie rzęsiście oświetlonym lampionami, a Wy ruszacie do pierwszego tańca, otoczeni wianuszkiem gości. Wasi bliscy i przypadkowi przechodnie biją brawo, fotograf jest w swoim żywiole. Może jeszcze jeden żywszy taniec dla wszystkich?

21:00 Na salę wjeżdża tort, cały w bieli

Po obiedzie i krótkiej (aczkolwiek aktywnej) przerwie przyszedł czas na tort. Trzy piętra, kilka żywych kwiatów do dekoracji i elegancka zastawa tworzą zgraną całość. Z kolei lekkość śmietany, słodycz czekolady i kwaskowe owoce to połączenie idealne. Pierwsze kawałki są Wasze, reszta szybko trafia do gości. Po torcie wielbiciele słodkości i kofeiny kierują już swoje kroki do bufetu z ciastami i kawą, gdzie oddadzą się kolejnym przyjemnościom. Tymczasem pora na:

21:30 Drinki, tańce, rozmowy

Nadszedł czas, by Wasi goście nacieszyli się sobą, poznali lepiej, ale też dali upust energii. Kto ma ochotę, ten wybiera barek alkoholowy, w którym obsługa przygotowuje drinki na indywidualne życzenie. Część gości nie mogła się powstrzymać i tańczy na niewielkim parkiecie wokół zespołu. Wśród wykwintnych przekąsek i kieliszków wina toczą się rodzinne dyskusje, przewijają wspomnienia, rozlegają się śmiechy i wznoszą toasty. Dla Was to idealny czas na to, aby chwilę porozmawiać z wszystkimi zaproszonymi i wykonać pamiątkowe zdjęcia.

23:00 Coś na ciepło

To dobra pora na to, aby pokrzepić gości ciepłym posiłkiem. Wystarczy dobra, kremowa, sezonowa zupa, aby zakończyć dzień bez zbędnych ciężarów na żołądku. Część gości powoli zacznie pożegnania i ruszy w trasę do domów. Z najbliższymi zostaniecie pewnie jeszcze godzinkę czy dwie na ostatnie rozmowy, życzenia, wzruszenia.

Noc…

Tak minął Wasz bankiet ślubny. Było tak, jak sobie to wymarzyliście: z klasą, szykownie, elegancko. Wygląda na to, że wszyscy goście byli pod wrażeniem tego, z jakim smakiem udało Wam się zaplanować ten dzień. A pierwszy taniec na Rynku? Magiczny!

Tutaj zostawiamy nowożeńców, w końcu dalsza część nocy należy tylko do Was…

Komentarze