Wysłany: Wto Lis 20, 2007 10:21 am Temat postu: Skąd kasa na ślub??
Ciekawa jestem ile osób sami sobie organizują ślub i wesele a ile osób liczy na pomoc rodziny, jak dzilicie się wszystkimi opłatami?? _________________
my starmy sie ponieść wszystkie koszty sami, odkładamy na lokatę bankową z każdej pensji jakiś grosz, na razie myśłimy, że wystarczy nam na jakies 80% slubu a może jakieś podwyzki??? no i cale stypendium idzie tez na lokate....
A my zdecydowaliśmy, że wspomożemy się bankiem. Zanim odłożylibyśmy całą taką kasę z pensji straciłabym urodę, figurę i ochotę na jakiekolwiek zabawy ;) Doszliśmy do wniosku, że lepsza taka forma niż zaprzęganie do pomocy rodziców, tym bardziej, że w takiej sytuacji to my o wszystkim decydujemy Rozmawiałam kiedyś z dziewczyną, której mama ostatecznie miała zdecydować o sukni, bo wyszła z założenia, że skoro za nią płaci to musi się JEJ podobać. Wiem, że to skrajny przykład, ale strzeżonego ..... ;)
My tez chcemy wziąść krdyt wszystkie zaliczki mamy zapłacone tylko została ta nna sukienke tu chciala mi pomoc mama ale jej tekst ze jesli nie bedzie wiedziala jaka sukienka to nie da kasy na zaliczke przeciazyl szalę i juz niechce tej kasy poradzimy sobie sami _________________
My jak sobie planujemy, jeszcze mocno an przyszlosc, to chcielibysmy sami albo z malym kredycikiem, ktory po slubie szybko splacimy z pieniazkow jakie dostaniemy, bo cos na pewno dostaniemy, nie?
my chcemy w wiekszosci sami, ale jesli sie rodzice doloza to w mniejszej czesci, raczej nie tak ze oni placa a my sobie zarobimy na kwiatki i sukienke, ale zobaczymy jak to wyjdzie, jeszcze nie mamy daty:)
Moi Rodzice nawet nie chcą słyszeć,że my moglibyśmy dać grosz na ślub,no może mozemy sobie kupić suknie i garnitur.Oni wychodzą z załozenia,że młodym ślun organizują Rodzice,tak jest u nas od pokoleń...Chyba zrobiłabym im przykrość gdybym chciala się wyłamać...
eppl u mnie było tak samo, rodzice zdecydowali, że to oni finansują imprezę, a nam pieniadze będą bardziej potrzebne później. W rezultacie dobrze wyszło, bo po weselu mamy teraz fundusze żeby się urządzić w mieszkaniu.
No i fajnie, ale tez mysle ze to zalezy zwyczajnie od sytuacji materialnej, rowniez rodzicow, jesli ich nie stac na weselicho to wiadomo ze mlodzi wiedza o tym i raczej nie oczekuja "cudów".
Duzo tez zalezy od tradycji i miejsca - na wsiach nadal w wiekszosci to rodzice za punkt honoru stawiaja sobie wyprawienie weselicha, tam zawsze jest taniej, ciocie upieka, wujek ciachnie podroby, znajomy pozyczy auto itp.
Jako "mieszczuchy" nie mamy takich mozliwosci, ale jesli rodzice sie doloza to chetnie skorzystamy - na pewno jednk ich nie stac na cale wesele i na zaplate za wszystko, dlatego czekamy z terminem, zeby troche nazbierac, ale tez bez wielkich wyrzeczen:)
My jesteśmy świezo po poinformowaniu rodziców.. właściwie moi wiedza od wczoraj a mojego M. dowiedza sie za jakies 3godz o terminie i formie:). Sale u urząd mamy juz zaklepane. Robimy na taka skale na jaką nas stać i chcemy by było to dla nich święto, a nie powód do wziecia kredytu. Jeśli będa mieli ochote nam pomóc to starczy nam na jakiś fajny wyjazd na wakacje, jesli nie to może też wystarczy a może pojedizemy po ślubie:)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach