Wysłany: Śro Kwi 01, 2009 12:27 am Temat postu: jakie ceny mieszkan?
Dziewczyny, jak w Waszych miastach wygladaja ceny nowych mieszkan i na co zwracacie uwage przy planowaniu kupna - podobno juz kredyty ruszaja i mozna pomyslec o temacie - taki chcialam zainicjowac:) _________________
My tak ostatnio też powoli już patrzymy jak wyglądają ceny mieszkań. I pewne jest, że są tańsze niż np. rok temu, co nas bardzo cieszy. Oczywiście cena za m2 zależy od ulokowania mieszkań, ale całkiem nowe można kupić za 4800-4900 za m2. Ale z drugiej strony można zainwestować w mieszkanie z rynku wtórnego. Nie mam na myśli jakiś bardzo starych bloków, bo tak to bym nie chciała, ale takie np. 5 letnie bloki to prawie jak nowe:) My też planujemy kupno mieszkania, ale to po ślubie, bo chcemy z korzystać z ulgi od państwa- napewno słysząłście o tym kredycie dla rodzin. nie są to jakieś wielkie pieniądze, ale zawsze to miesięcznie z 400zł będzie. I w sumie chyba warto z tego skorzystać. _________________
My rozglądaliśmy się za mieszkaniem pod koniec zeszłego roku, ale nic z tego nie wyszło. Myśleliśmy o rynku wtórnym, ale okazało się, że wszystkie mieszkania, które oglądaliśmy były w tak strasznym stanie, że i tak potrzebowały generalnego remontu, w który trzebaby było włożyć dodatkową fortunę. Ostatnio rozglądałam się za mieszkaniem od developera... Pierwsze na które trafiłam - 10 tys. za m2 (pisze o Warszawie), drugie 8,5 tys. Zdarzają się tańsze, za 6 tys., ale w nieciekawej lokalizacji, albo w najgorszym miejscu w bloku (w stylu- parter, okna na ruchliwą ulicę i śmietnik). Ale nie zauważyłam ożywienia w kredytach- Bunia, o jakim banku piszesz? Chętnie sę tym zainteresuję .
Oj, sory przegapilam jakos temat, troche czasu minelo, kryzys slabnie wiec moze czas wrocic do tematu? Slyszalam, ze teraz bierze sie kredyty w zlotowkach albo w euro, zeby dostac we frankach trzeba miec jakies kosmiczne dochody...
My z menem wzięliśmy kredyt na 20 lat i wcale tego nie żałuję. Nigdy w życiu nie chciałabym mieszkać z teściową albo z moimi rodzicami. Nie jesteśmy zamożni, więc dla nas to jest dobra oferta. Jeżeli ktoś ma bogatych rodziców albo super wynagrodzenie to może kupić sobie mieszkanie. Wkurza mnie, że ludzie mówią mi,że ja już mam mieszkanie więc nie mam się czym przejmować. Tylko, że ja co miesiąc muszę za nie płacić. Nigdy nie wynajęłabym sobie mieszkania, bo właśnie za taką kasę mam raty kredytowe, a może i nawet mniejsze pieniądze płacimy.Jest dużo ludzi, które dzięki kredytowi może normalnie żyć we własnym mieszkaniu. Szkoda tylko, że jak brałam kredyt to kobitka z banku nas nie poinformowała o dofinansowaniu przez państwo jeśli jest się małżeństwem, bo wtedy z moim menem wzięlibyśmy szybki cywilny ślub, ale już trudno Cieszę się, że mam swoje własne mieszkanie
A czy ktoś korzystał lub zamierza z tego programu Rodzina na swoim?
Ja dowiadywalam sie o ten program ale okazalo sie ,ze pod niego podlegaja tylko bardzo male i bardzo tanie mieszkania lub domy i stwierdzilismy , ze jako rodzina rozwijajaca sie nie pomoze nam to zbytnio.
We Wrocławiu z dopłaty można skorzystać przy mieszkaniu w cenie do ok. 6600 PLN/m2. Wydaje się, że to nie jest wcale tak mało... A co do powierzchni, z tego co wiem, dopłata obowiązuję np do 70m2, ale to nie oznacza, że nie możesz kupić większego mieszkania tylko, że jedynie do 70m2 będzie kalkulowana dopłata.
To prawda, że poniżej średniej, ale znowu nie tak dużo. Wśród nowych mieszkań ceny bardzo zawyżają apartamentowce. Moi znajomi kupowali ostatnio nowe mieszkanie w okolicach Korony i płacili 6 tys za metr. Może jakby poszukać to nie byłoby tak źle... A co do ograniczeń to wiadomo, że są, ale trzeba kombinować
7938 za m2 to chyba średnia z apartamentowcami. Koleżanka na początku roku w okolicach psiego pola znalazła noworoczną promocję z 5500 na 5100 za m2 i było jeszcze parę mieszkań. Ogólnie nie orientuję się jak jest gdzie indziej, ale z psiego-pola dojazd do centrum jest całkiem dobry a cena jak widać przystępna.
Ktoś wspominał o TBS, moim zdaniem ok, ale tylko dla osób które nie mogą wziąć kredytu na własne. Niby jest szansa, że kiedyś zmieni się ustawa i można będzie wykupić ale nie wiadomo kiedy, za ile i czy wogóle. A za wkład i jednak dosyć wysoki chyba czynsz (teraz to coś koło 12-13 zł/m2) to lepiej spłacać kredyt i trochę dokładać, ale z nadzieją, że kiedyś mieszkanie będzie tylko nasze. To tylko taka trochę dogodniejsza forma wynajmu- bo dopókipłacisz nikt Cię nie wyrzuci, ale wszelkie zmiany nawet wykładzin trzeba konsultować z zarządem TBS...
jestesmy z mezem w trakcie brania kredytu na wieksze mieszkanie i szczerze mowiac mamy nadzieje, ze uda nam sie nie brac "rodziny na swoim"... To jest kredyt baaardzo wysokomarzowy, doplaty sa tylko przez 8 lat a pozniej zostajesz z kosmiczna rata. Dla nas to ostatecznosc, jesli nie dostaniemy walutowego
Bunia - moja koleżanka skorzystała z rodziny na swoim i jest zadowolona; jak chcesz to mogę się o coś dopytać, tylko napisz co byś chciała wiedzieć co do TBSu to ja bym raczej wolała wziąć kredyt; moi znajomi mieszkają i np czynsz mają tam dużo wyższy niż my w naszym mieszkaniu (a nasze mieszkanie jest większe i dużo bliżej centrum);
Na poczatku tez rozwazalismy TBSa, bo bylismy przekonani, ze nie udzwigniemy kredytu. czynsz w TBS mial wowczas wynosic 700 zl , kredyt wyszedl nam 1300 i zdecydowalismy sie na kredyt, bo czynsze rosna-wiadomo. teraz przy kredycie na prawie 300 tys we Frankach, na 30 lat mamy rate 1150 zl a przeciez franek nisko nie stoi Jezeli macie zdolnosc kredytowa to na Waszym miejscy wzielabym kredyt, na zakrzowie buduja mieszkania za 4200 (szok, tak tanio chyba dawno nie bylo) takze mozna i niedrogo kupic. Niedaleko centrum, tam gdzie mieszkam cena za metr w stanie deweloperskim podwyzszonym to to 6200, takze roznica jest spora.
jesli ne macie zdolnosci, to TBS jest dobrym pomyslem, bo bedziecie na swoim a to jest najwazniejsze! _________________
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach