to Może ja . My znamy się od podstawówki a właściwie znamy i nie znamy po się nie lubiliśmy totalne przeciwieństwa ja bardziej taka poukładana on romantyk gitara te sprawy , organizator prowadził 18 naszych znajomych , i tak jakoś z niczego zrobiło się coś jesteśmy ze sobą od 7 lat słub za równo 7 msc coś musi być w tym bo mój też mówił że nie przepadał za mna taka mała historia wśród znajomych to ogólnie śmiech i jego i moich bo jesteśmy taką parą która wszystkich łączy jego kolegów moje koleżanki . Facet organizator sylwestry , andzejki itp itd Pozdrawiam Sabina
To może ja... Spotykałam się od pewnego czasu z panem R... A mój Luby był jego kumplem.... No i tak jakoś wyszło.... Zakochałam się na zabój, musiałam widywać Go choć raz dziennie... Któregoś dnia spotkałam się z moim sam na sam i było tak romantycznie... Wiedziałam, że muszę skończyć związek z panem R. ale nie umiałam mu powiedzieć prawdy... Przez kilka dni się ukrywaliśmy... No ale prawda musi wyjść na jaw... Na szczęście Nam wybaczył i widujemy się do dziś ;) A ja z moim L. jestem już prawie 3 lata ;) I uważam, że to była najlepsza decyzja w moim życiu, choć musiałam zranić drugą osobę...
_________________ `Zjawił się jak huragan i porwał mnie, jak suchy liść...
My poznaliśmy się na obozie wędrownym w 2002r, oboje byliśmy harcerzami i szliśmy przez 2 tygodnie wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Od początku mi się podobał z wyglądu i charakter że taki zadziorny, ale nie traktowałam go zbyt poważnie, bo był młodzieńczy jeszcze. W sumie można powiedzieć że przyjaźń, bo taki charakter miała ta znajomość na początku zamieniła się w miłość.
To ja też się pochwalę:
Parę lat temu przeprowadziłam się na inną dzielnicę Wrocławia i potrzebowałam informatyka więc zapytałam wcześniej poznanego chłopaka czy zna kogoś. Polecił mi M. I tak przez około 5 lat M przychodził i naprawiał komputery. Kiedyś zaproponował mi wycieczkę rowerową i tak zaczęliśmy jeździć dzień w dzień Bardzo szybko rozniosła się plotka po dzielnicy(aha zapomniałam dodać że mieszkamy dwie bramy od siebie)że ze sobą chodzimy. Więc postanowiliśmy spróbować.
I właśnie w ten sposób jesteśmy już ze sobą prawie 4 lata i planujemy ślub _________________
A my poznaliśmy się w pracy. Wydawało mi się, że ktoś taki jak mój przyszły mąż nie wróci na mnie uwagi, bo jest on osobą bardzo towarzyską, zawsze otaczało go grono kolegów i koleżanek, a ja jestem osobą dosyć nieśmiałą Więc w ogóle nie brałam go pod uwagę jeśli chodzi o kandydata na partnera (chociaż na jego widok miałam motylki w brzuchu) i zaczęłam wzdychać do innego kolegi z pracy Ale po dosyć długim czasie, wielu początkowych wątpliwościach i nieporozumieniach jesteśmy razem i nie zamieniłabym go na nikogo innego
Nie wszyscy, ale pewna część Forumowiczów, spotkała się z grą internetową "TRAVIAN". To właśnie ona stała się punktem zapalnym. Jej początek sięga czasów 2008 roku i pewnego sojuszu graczy, w którym to pełniłam zaszczytną funkcję rekrutantki. Jak na moją mendziarską i wredną naturę dałam Mu popalić - byłam nieugięta. Miałam swoje zasady i wytyczne, których dzielnie się trzymałam i nie odstępowałam od nich nawet na milimetr A niech by komuś brakowało chłopaqów - wojaków... no massakierra - odpadał w przedbiegach. Sojusz walczył niemal ze wszystkimi spoza koalicji, więc popersom (czyli graczom bez wojska) mówiliśmy stanowcze NIET No i trafił się taki JEDEN. Miły był jak nie wiem co, ale wspomniany popers. No i składał tak te podania - W SUMIE SZTUK 4 - aż załapał się w nasze szeregi.
Potem były e-maile, spotkania, zjazdy graczy w realu, przeprowadzka i wspólne zamieszkanie. Wszystko toczyło się w expresowym tempie, cudownym tempie. W ubiegłe wakacje natomiast pojechaliśmy na urlop do Pragi. Tam, o północy, przed Ratuszem, z 19 na 20 sierpnia, chłopaqowi kolana się ugięły
Wręczył mi pierścionek, składając tym samym OSTATNIE PODANIE, które oczywiście zostało ROZPATRZONE POZYTYWNIE Jak to mówią do 5 razy sztuka. _________________
Swojego przyszłego męża poznałam w pracy, zakładał tam monitoring Po jego założeniu, zawsze jak byłam w pracy, przychodził "żeby coś jeszcze poprawić w systemie" Oczywiście koleżanka również dodała swoje trzy grosze co mnie zdenerwowało, ponieważ nikt nie będzie mi szukać męża. Teraz muszę zwrócić jej honor ponieważ miała intuicję co do nas, a my świata poza sobą nie widzimy _________________
My poznaliśmy się na imperezce integracyjnej kilkadziesiąt osób poprzebieranych w kombinezony strzelaliśmy kulkami z farbą no i mój Misio mnie ustrzelił, zabryzgał mi całą maskę, byłam wściekła na niego i tak się zaczęło..........
My z Miśkiem poznaliśmy się w drodze na woodstock, ja miałam wtedy innego chłopaka, a tak dokladniej to umawiałam się z jego siostrą że jedziemy razem jakąś ekipą , i jak go zobaczyłam to od razu zaczęłam mu docinać, a on nie pozostawał dłużny ( do dzisiaj się z tego śmiejemy), po 4 dniach nasze drogi się rozeszły, a mój wtedy obecny powiedział że z tym kolesiem się już nigdy nie spotkamy, bo ja się mu podobam , i tak przez jakieś 8 miesięcy dopóki ze mną nie zerwał ba jak wtedy dał powód kochał inną,( faktycznym powodem do którego się niedawno przyznał jak chciał wrócić to że bał się oświadczyn :P), i 16 czerwca 2008 roku po napisaniu egzaminu na technika, zobaczyłam go i od razu zaczęła mi się szczęka śmiać, ale znowu był drugi problem mój drugi chłopak , i tak się umówiliśmy na schadzkę nad jeziorkiem zaczęliśmy się wygłupiać (prawie mu nogę złamałam:D)i on napisał na drodze kredką świecową którą znalazłam K+M=WM w serduszku i poczułam się jak mała dziewczynka i tak mi miło było że po 2 tygodniach mu powiedziałam że go i że nie chce być z nikim innym, po 15 dniach od momentu chodzenia ze sobą, wprowadziłam się do jego domu, a po 3 miesiącach wyprowadziliśmy się 300 km od naszych domów i jesteśmy szczęśliwi.
dzięki dziewczynki , nad tym filmem się zastanowię małe sprostowanie: mój facet do dzisiaj mnie traktuje czasami jak małą dziewczynkę, kiedyś zadzwonił do mnie w wakacje jak byłam w pracy i jakoś wyjątkowo nie miałam humoru i co zrobił mój men? zrobił duże serce z balonów (coprawda pisało na nich birthday- bo nie było ponoć innych) ale dorobił do tego kwiatki z origami i powiesił to w salonie :d, nie muszę chyba mówić że poprawiło mi to humor:D, albo kiedyś kupił mi kolczyki z muszelki czy tam czegoś w kształcie kła, to sam wymyślił śliczną stójkę do tego żeby je zawiesić i dał na stolik i się śmiał jak nie zauważyłam :P, hehe dużo by tego jeszcze było. mam nadzieję że Wasi też Wam robią takie niespodzianki
To fajny ten Twój Men Mój też mnie kiedyś zaskakiwał ciekawymi rzeczami a teraz jedynym zaskoczeniem jest jak wrzuci skarpetki do kosza na pranie Ale i tak go Kocham _________________
o, nie zauważyłam wcześniej takiego fajnego tematu!
my poznaliśmy sie prawie 6 lat temu, na obozie dla młodzieży gdzie byliśmy wychowawcami [ja miałam ledwo 18 lat:P]. Przyjechałam tam ze swoim ówczesnym chłopakiem, a wróciłam z A. I to wszystko stało sie w ciągu 5 dni :P Dziś jak sobie o tym myslę, to nie miałam za dużo oleju w głowie, ale widać tak miało być. Potem przez kolejne 4 lata jeździliśmy w to miejsce pracowac w wakacje, choć tak naprawdę pracą bym tego nie nazwała, zawsze było super:)
Tak naprawdę to myślałam, że to taki wakacyjny romans, a tu wspólne mieszkanie, kot i za 5 miesięcy ślub:) _________________
wszystkie historie mają swój urok:) A my chodziliśmy do jednej klasy w liceum, taka szkolna miłość. To było w 2 klasie, ale najzabawniejsza była reakcja klasy, niektóry nie wiedzieli jak się przy nas zachować hihi bardzo miło wspominam ten czas pozdrawiam wszystkich zakochańców ze szkolnej ławki:D
A moj P. zna mnie od czasu, kiedy w wozku jezdzilam Pozniej jak uciekalam babci i chowalam sie u niego pod domem. A pozniej w szkole, jak mialam czerwone kitki. Jestesmy z tej samej miejscowosci i tak jakos wychodzilo, ze sie spotykalismy bardzo czesto, Wspolne wypady i tp, ale nigdy nie zwracalismy na siebie szczegolnej uwagi. Dopiero jak doroslismy, to cos zaiskrzylo i tak sie zaczelo Czasami mysle, ze fajnie by bylo poznac tego jedynego w jakis super sposob, a nie cale zycie z jednym ale przynajmniej znamy sie na wylot _________________
My poznaliśmy się w szkole średniej. Chodziliśmy do dwóch rożnych klas. Ja miałam wtedy chłopaka, z którym pod koniec drugiej klasy zerwałam i dokładnie w tym samym dniu zadzwonił do mnie mój obecny narzeczony (znaliśmy się z widzenia). Okazało się, że już od dawna miał mnie na oku, a że chodziłam do klasy z jego sąsiadką, to ta od razu jak się dowiedziała, że się rozstałam z moim byłym to dała mu cynk i numer telefonu do mnie. Przegadaliśmy ponad godzinę. Ponieważ nie chciałam się od razu angażować w kolejny związek, to spotykaliśmy się przez dwa miesiące na stopie koleżeńskiej. I tak powoli zaczynało iskrzyć z mojej strony i w końcu zdecydowaliśmy się na "bycie razem". _________________
A ja swoj skarb odnalazlam przez internet.Najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to,ze zawsze twierdzilam, ze to nie realne.
Ktoregos wieczora weszlam na czata i zaczepilam Go.No i tak juz konwersujemy 2,5 roku. W 2011 zagraja nam marsza i juz nie moge sie doczekac.
Tomek to najpiekniejsza sprawa jaka wydarzyla sie w moim zyciu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach