Wysłany: Czw Sty 22, 2009 11:55 pm Temat postu: nasze futrzaki w trakcie wesela
Co robicie ze swoimi ukochanymi psiaczkami i kociaczkami w TYM DNIU? Macie kogoś kto sie nimi zajmie? Bo tak sobie mysle, że to jest na prawdę problem - tyle czsu same biedaczki No kot to jeszcze ma kuwetę, a pies tyle godzin bez wychodzenia?
No my też będziemy mieli problem z moim psiakiem. Niestety nie mamy go komu oddać, bo najbliższe osoby na weselu. Prawdopodobie tato po ślubie, podjedzie na moment do domu i ją wyprowadzi. A tak to będzie musiała wytrzymać.
U mnie, podobnie jak u anx, tato w trakcie wesela podjedzie do domu i wyprowadzi psiaka Taka sama sytuacja była, jak moja siostra wychodziła za mąż i wtedy też tato na chwilę wyszedł z przyjęcia i poszedł na mały spacer z psem. Ja to nawet miałam przez chwilę głupi pomysł, żeby go na chwilę przynieść na wesele (biały westie, więc jak najbardziej by pasował do ślubnej otoczki ), ale dałam sobie z tym spokój. W restauracji by pewnie krzywo się patrzyli, a i dla psa byłby to za duży stres. _________________
Abigail no to rzeczywiście jedynym wyjściem pozostaje ulokowanie psa w takim hoteliku. U mnie jeżdzenie taty do domu nie stanowi problemu, bo z restauracji do domu rodziców jest 10 minut (wieczorem, gdy nie ma korków). _________________
...A jeżeli chodzi o Mirków to nasz pies był już tam przez dwa tygodnie w czasie wakacji. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego miejsca. Miał własny pokój (1os) z oknem i legowiskiem (nie chcieliśmy ani kanapy ani telewizora) jak mają tam w ofercie.Codziennie był 3 razy wyprowadzany na spacer ,o wyznaczonych godzinach dostawał jedzenie - no i najważniejsze wrócił czysty i wykąpany. Więc myślę że to dobre rozwiązanie _________________
My mieliśmy gorzej... dwa psy Nie chcieliśmy zostawiać naszych Skarbów w hotelu. 1. Nie wiem czy by przyjeli psy z takim adhd, z opinią psów zabójców. (weszłam przed momentem na strone tego hotelu o którym mowicie i duzych psów na razie nawet nie przyjmują) 2. Nawet nie chcieliśmy słyszeć że mamy je komuś obcemu oddać. Rozwiązaliśmy to tak, że mój tatuś o godzinie 13-tej zaprowadził pieski na działkę. Tylko że popełnił błąd i spuścił sunię-która jest niezależna i się nie słucha..I w taki sposób mój papcio spóźnił się prawie na błogosławieństwo. Ale psy się bardzo wybiegały i były szczęśliwe. Ok. 20-tej wsiadł w auto podjechał pod samą działkę wypuścił je na pół godziny zeby się wybiegały(tym razem sunię miał na smyczy). A na drugi dzień jak wstałam wsiadłam w swoje autko i pojechałam po nie. A na działce miały extra. Bo rodzice to mają taka potężną altanę, w środku meble i kanapę+pościel Myślałam że bedą mieć traumę związana z działką. Że zostały tam zostawione.. Ale jak tylko wyczają że idą na spacerek na działkę to nie mogę ich utrzymac.
No nasz psiak i kociak nie dałyby rady wsród obcych, więc odpada. Może uda sie załatwić koleżanke siostry (mam nadzieję!), którą zna nasz piesio. A kicia może zwinie się gdzieś w kącie i prześpi sprawę, chociaż nie lubi być sama.
Ach te sierściuchy - zawsze pojawi się jakiś problem, ale jak by to było smutno bez nich
u nas problem.. my mamy 3 psy... a do jakiegoś hotelu ich nie dam. Mój Maltańczyk to nie da się obcemu, Amstaf M. to już wogóle no i york, to odpada... ZERO hoteli. chyba zostaje takie rozwiązanie: działka. Ale Maltan i York nie wytrzymają tam same cały dzień. Amstafa to by się przywiązało żaden problem..ale te dwa brzdące. Jestem bez radna choć ślub jest za rok... to ja się boje. Piksel i Judy to moje całe życie. taka dwójka dzieci... _________________
Dziewczyny - bez paniki!! My musimy naszego kota zostawic w Holandii! Bedzie sam przez kilka dni (sasiad bedzie tylko przynosil mu jedzenie). Smutno mu...no ale musi wytrzymac! Nie mozemy go zabrac ze soba
Na ślubie mojej Siostry w Wojnowicach pies pojechał z nami i siedział sobie w pokoju, od czasu do czasu zaglądałam do niego i kilka razy przeleciał się po parku, nie sprawiał szczególnych kłopotów (poza tym że musiałam o nim pamiętać... ale jako świadek byłam raczej jak gospodarz niż gość, dlatego nieszczególnie się wybawiłam z różnych innych powodów).
Ponieważ moje wesele jest w ZOO śmiejemy się, że nasze psy wrzucimy do wilków... ale w życie wejdzie chyba opcja taty wracającego do domu...
My bierzemy ślub ok 30 km od Wrocławia, ale mam o tyle dobrą sytuację , że zaraz obok lokalu, w którym będzie wesele są "nasze" domki , które zarezerwowaliśmy dla Nas i dla gości. Nasza sunia będzie więc w domku Państwa Młodych i na pewno co chwilę ktoś do niej będzie przychodziła (głownie pewnie Pan Młody, który przelał na naszą sunię cały swój instynkt tatusiowy, już stwierdził, że jak tylko wymsknie się na papierosa to idzie do psa
Niezły pomysł z hotelem dla zwierząt Problem pojawia się chyba tylko przy większych psach, a że mój golden jest dosyć wyrośnięty... I agresywny do tego... Aż wstyd się przyznać, skoro - jak mówią - taki pies jaki właściciel ;) W każdym razie wymyśliłam, że psiurka na sesję zabiorę, a co ;) Nie znacie jakiegoś sprawdzonego hotelu gdzie przyjmują duże psy?
Zawsze można zacząć szukać petsitterki, czyli niani dla zwierząt, osobiście widziałam kilkanaście ogłoszeń, że "zaopiekuję się psem". Z tego co czytałam to takie nianie mają dwie opcje : tylko wychodzenie na spacer, zabawa itd. lub cały dzień ze zwierzakiem. Osobiście bardziej polecałambym taką opcję , bo po piesek/kotek/inne zwierzatko zostaje w tedy w domu i przezywa mniejszy stres a po 2 wydaje mi się , że jest to tańsza opcja jak hotel Wklejam linka z artykułem o takiej niani : http://e-lama.pl/artykuly/8446/Zawod-niania-do-zwierzat/?highlight=petsitter
Aernike ja tez bym chciała moją sunię wziąć na sesję , ciekawe czy się uda
A może bysmy powklejali jakieś zdjęcia naszych pupili ??
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach