fot. freepik.com

Jaki utwór wybrać na pierwszy taniec?

Nie ma znaczenia czy wesele to będzie impreza na 100 osób czy przyjęcie w kameralnym gronie, z orkiestrą czy z DJ-em, w klimatycznym miejscu, w pałacu czy zamku – trudno jednak wyobrazić sobie wesele bez pierwszego tańca. Wybór utworu muzycznego w rytm którego świeżo upieczeni małżonkowie zatańczą, często okazuje się nie lada wyzwaniem. Czasami nawet większym niż to, co ma się znaleźć w menu, czy jaki będzie kolor dekoracji. Dlatego poszukiwania idealnej piosenki na pierwszy taniec, do której następnie można przygotować profesjonalny układ taneczny, mogą trwać tygodniami. Zamiast spędzać godziny na przeszukiwaniu internetu czy też stron z poradami dla młodych par, można zdać się na moje propozycje.

Wedding Dance bardzo często odzwierciedla osobowość i usposobienie małżonków. Osoby o spokojnym, zrównoważonym charakterze zwykle wybierają klasyczne, wolne czy umiarkowane w tempie utwory. Są to zazwyczaj tzw. szlagiery czyli powszechnie znane i lubiane melodie. Wybrana piosenka bywa wówczas walcem angielskim, wiedeńskim lub rumbą. Narzeczeni o charakterach dynamicznych, spontanicznych wybierają utworzy szybsze, weselsze, często z przymrużeniem oka. Podświadomie celują w tańce szybsze jak cha-cha, mambo, salsa, 2 na 2 lub 2 na 1, czyli discofox. Należy pamiętać, że utwór muzyczny zawsze determinuje wybór tańca lub daje niewielkie pole manewru do 2-3 tańców.

Muzyka, a właściwie jej metrum, wyznaczy nam taniec jaki możemy do niej zatańczyć. Zdarzają się sytuacje podczas których Młoda Para chce tańczyć Wedding Dance do wybranego utworu i chce koniecznie walca angielskiego, bo utwór jest wolny. Pomimo tego, że wolny utwór może być w metrum np. 4 na 4 a walc zawsze będzie 3 na 4, czyli zarówno piosenka, jak i taniec są wolne, to nie da się tego połączyć.

Zdarzają się utwory w tempie granicznym pomiędzy niektórymi tańcami. Np. utwór muzyczny w metrum 4 na 4 w tempie umiarkowanym może być zarówno wolną cha-chą lub szybką rumbą, ewentualnie bachatą. Dlaczego? Po prostu wszystkie wymienione tańce są w metrum 4 na 4. To trudny wybór, dlatego warto wybrać dobrą szkołę tańca i zdać się na trenera. W tym miejscu warto wspomnieć o różnicy między instruktorem a trenerem tańca. Większość nauczycieli tańca nazywa się trenerami albo dyplomowanymi trenerami… Niestety prawda jest zupełnie inna. Aby mieć dyplom trenera tańca należy ukończyć Akademię Wychowania Fizycznego, która jako jedyna nadaje taki tytuł. Inne uczelnie nadają tytuły instruktora tańca, animatora tańca. Różnica jest taka, że kurs instruktora trwa kilka dni lub tygodnia na bycie trenerem trzeba poświęcić 5 lat studiów. Zatem warto zapytać domniemanego trenera jakie studia i gdzie ukończył.

Wasza Piosenka

Idealną sytuacją jest okoliczność posiadania tzw. „swojej piosenki”, przy której się poznaliście lub z którą wiążecie miłe wspomnienia. Wtedy pozostaje tylko wybór szkoły tańca a instruktorzy powiedzą Wam jaki taniec determinuje ów utwór i wystarczy wziąć się do nauki.

Klasyka czyli szlagier

Jeśli nie macie „swojej piosenki” to właśnie jesteście przed momentem jej wyboru, gdyż zapamiętacie ją na całe życie. Dlatego warto poświęcić trochę czasu na jej wybranie. Są takie piosenki, które nigdy się nie nudzą i ratują każdą okazję. Także wesele i pierwszy taniec. Dlatego jeśli nie macie piosenki, którą darzycie szczególnym sentymentem, sięgnijcie po jeden z muzycznych szlagierów. Na przykład piosenkę Roda Stewarta „When I need you” lub motyw z filmu „Noce i Dnie” lub „I have nothing” Whitney Houston. Oczywiście tzw. szlagiery to również klasyka taneczna czyli oba walce: angielski i wiedeński. Jeśli wybierzecie któryś z tych utworów, a umiejętności taneczne okażą się być na poziomie podstawowym, dobry trener powinien zaproponować pomoc w „aranżacji piosenki” mam na myśli jej zwolnienie, przyspieszenie, skrócenie w programie komputerowym, by umożliwić Wam jak najlepsze wykorzystanie Waszych umiejętności do danej piosenki.

Piosenka na pierwszy taniec prosto z… filmu

Trudno mieć pewność, że wesele będzie jak z filmu – w końcu życie samo pisze najlepsze scenariusze, ale piosenka na pierwszy taniec prosto z filmu, to akurat coś, co sami możecie sobie zapewnić. Może być to choćby „Can you feel the love tonight” Eltona Johna, czyli muzyczny motyw z „Króla Lwa”, Whitney Houston i jeden z jej największych hitów „I Will always love you” pochodzący z filmu „Bodyguard”, czy „The time of my life” w wykonaniu Billa Medleya i Jennifer Warnes, dzięki któremu będziecie mieli swój własny niepowtarzalny Dirty Dancing. Wyżej wymienione piosenki to: walc wiedeński, rumba, mambo. Nie należą one do najprostszych tańców więc musicie zarezerwować sobie kilka lekcji w dobrej szkole tańca. Co do mambo, warto go wziąć pod uwagę tylko jeśli Panna Młoda wybrała lekką i krótką sukienkę. Pod długą suknią kroków nie będzie widać.

Współczesne hity

Nie ma chyba innego współczesnego artysty piosenkarza, który mógłby dorównać Edowi Sheeranowi, jeśli chodzi o wybór repertuaru na pierwszy taniec. Jego kawałki „Thinking out loud” czy „Perfect” to zdecydowanie najlepiej sprawdzające się piosenki na tę okazję. Inną popularną artystką wybieraną na First Dance jest Elli Goulding z numerem „Love me like you do” z filmu „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Jeśli chodzi o te piosenki – wskazują one na rumbę oraz walc wiedeński. Nie są to najłatwiejsze tańce. Szczególnie na rumbę trzeba przeznaczyć więcej lekcji w szkole tańca, gdyż w jej metrum jeden z czterech bitów jest pauzą, która stwarza trudność początkującym. Można zamiast rumby kubańskiej spróbować rumbę square. Rytm jest podobny, ale pauza wypada w innym momencie taktu i jest łatwiejsza dla początkujących. Dobrzy trenerzy będą znali różnicę.

Utwór z przymrużeniem oka

Jeśli Wasi goście wiedzą, że do wszystkiego macie duży dystans i ogromne poczucie humoru nie miejcie oporów by na Wedding Dance wybrać piosenkę, która średnio kojarzy się z weselem, ale Wam przypomina fajne, wspólne chwile. Wtedy wystarczy postawić na tzw. freestyle. Dobry trener ma dużą wyobraźnię więc na pewno wymyśli coś specjalnie dla Was. Osobiście miałam przyjemność przygotowywać parę, która miała marzenie połączyć dwa tańce: freestyle do piosenki „Men in Black” oraz przepiękny walc wiedeński. I udało się! Miałam nawet przyjemność bawić się na ich weselu. I Wam życzę byście byli tak zadowoleni ze swojego trenera, by znaleźć dla niego miejsce przy weselnym stole…

Komentarze