Mężowie i narzeczeni… niezbyt idealni

Od czasu do czasu przeczesuję forum w poszukiwaniu inspiracji do ciekawych artykułów – znajduję tutaj rzeczy różne – wesołe, smutne, poważne, i te mniej poważne. Czasem trafiam na wątki, które okazują się bardzo przydatne, gdy trzeba zgłębić jakiś temat (wiadomo, co wiele głów to nie jedna, a korzystanie z rad i doświadczeń innych także może być dobrą nauką). Dzisiaj postanowiłam odejść od tematyki typowo ślubno-weselnej i zająć się trochę bardziej prywatnymi i „babskimi” sprawami.

Prawie w każdym temacie, niezależnie od tego o czym traktuje, pojawia się kilka słów o Waszych Ukochanych. To dobrze! W końcu jest to forum ślubne – mimo, że panowie raczej nie są stroną piszącą, właśnie przez wasze posty są tutaj obecni. Piszecie często żartobliwie o ich wadach i cechach, które was irytują. Jednak w tych opisach jest wiele czułości i dystansu i nawet w „narzekających” postach trudno nie zauważyć, jak bardzo kochacie swoich facetów.

Prawdą jest, że każda z nas coś by chciała w swoim ukochanym zmienić. Najczęściej przeszkadzają nam przyzwyczajenia wyniesione z domów rodzinnych – rzeczy, które każdy z nas robił przez dwadzieścia kilka lat w swoim życiu raczej nie są możliwe do szybkiego oduczenia się. I wychodzą na światło dzienne dopiero, gdy zaczynamy mieszkać razem. I czasem niemiłosiernie nas denerwują.

Dziewczyna, która opuszcza rodzinne gniazdo radzi sobie sama doskonale – trudno wyobrazić sobie dwudziestopięciolatkę, która nie potrafi uprać, ugotować czy posprzątać – dziewczęta uczą się tych czynności już kiedy są nastolatkami, a nawet dziećmi.

A faceci? Hmm… różnie to bywa – bardzo dużo zależy od wychowania i tego, jak wygląda podział obowiązków w ich rodzinnym domu. Jeśli chłopak całe życie widział ojca siedzącego na fotelu przed telewizorem, trudno posądzać go o dobre wzorce. Nie wszyscy jednak tacy są – zdarzają się osobniki pomocne i dobrze zorganizowane. Myślę, że częstą przypadłością jest wybiórcza ślepota na konieczność wykonywania pewnych prac domowych.

Pozmywaj, odkurz, posprzątaj

Dopóki kochana żonka nie zwróci uwagi na kurz, bałagan czy brudne naczynia, to mąż po prostu ich nie dostrzega. Jeśli padnie hasło „pozmywaj”, „odkurz” czy „posprzątaj” to najczęściej czynność ta jest wykonywana bez szemrania. I nie sądzę, że jest to złośliwość czy zła wola. Myślę, że mężczyźni nie zawracają sobie głowy takimi „głupstwami”.

Panowie kochają sport

Panowie kochają sport – czy to w wersji pasywnej, czy aktywnej. Ci siedzący (zaliczają się do nich także ci siedzący przed komputerem) pozostawiają ślady swojej aktywności w postaci puszek po piwie, kubków i brudnych naczyń. Mój prywatny ukochany buduje przy komputerze piramidy z talerzy i twierdzi, że z jednym nie warto biegać do kuchni i pozmywa, kiedy się nazbiera trochę więcej.

Ci trenujący nie widzą sensu w wyciąganiu stroju po treningu z torby, albo widzą na godzinę przed następnym treningiem. Jednym z grzechów głównych popełnianych przez mężczyzn jest niechęć do użytkowania kosza na pranie. I nie chodzi tutaj tylko o to, że prania nie robią, ale także o to, że nawet umieszczenie w nim brudnych rzeczy jest sprawą niezwykle trudną.

Co do domowych obowiązków, to można by wymieniać w nieskończoność taką litanię, zwłaszcza, że każdy jest inny – postaram się to streścić w formie siedmiu (męskich) grzechów głównych:

  1. Pycha – pycha jedzenie, pod warunkiem, że on nie musi go przygotować, lub pomagać w jego przygotowaniu.
  2. Chciwość – zwana jest też nieco łagodniej gadżeciarstwem. Każda z nas wie, co się pod tym kryje…
  3. Nieczystość – coś takiego nie istnieje. Wszystko jest czyste – szczególnie jeśli chodzi o otoczenie. Dlatego nie trzeba zmywać, odkurzać, sprzątać i robić innych zajmujących czas i uwagę czynności.
  4. Zazdrość – działa tylko w jedną stronę: on może sobie opowiadać o tym, jaka Scarlet Johanson jest piękna i oglądać się za dziewczynami na ulicy, bo przecież to niewinne żarty, ale niech jego ukochana rzuci przy oglądaniu filmu, że Ryan Gosling to niezłe ciacho…
  5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu – szczególnie w jedzeniu na mieście z degustacją hipsterskich piw, kiedy to ty czekasz w domu z obiadem…
  6. Gniew – popada w niego jak nie może skręcić nowego kranu, jak zakwestionujesz sposób w jaki odkurza (tobie to zajmuje 20 minut, a jemu już 2 godziny), lub jak ukochana drużyna przegra mecz. Słowem – jeśli jego męskość lub coś, co ją reprezentuje zostanie w jego mniemaniu zagrożone…
  7. Lenistwo – to nie jest grzech, po prostu nie warto psuć powietrza wycieraniem kurzu.

Wszystkie te rzeczy trochę Was denerwują, a trochę bawią – piszecie o tym z poczuciem humoru i dodajecie przy tym duuuużo miłości. I od razu wiadomo, że nie zamieniłybyście swoich facetów na nikogo innego, nawet jeśli ten „ktoś inny” byłby chodzącym ideałem. Może następny felieton powinien być o tym, jak nudne byłoby życie z facetem idealnym?

-MP-

 

Komentarze