Przedślubne przygotowania
fot. Foto HQ / Kryspin Matusewicz

Okiem fotografa – przygotowania i ślub

Sesja próbna i narzeczeńska

Coraz częściej pierwsze „zdjęcia ślubne” wykonywane są już na kilka dni przed właściwą ceremonią. Są to tak zwane zdjęcia próbne, na których – co nie wymaga wyjaśnień – bardziej zależy pannom, niż ich kawalerom. A szkoda, bo zdjęcia takie są doskonałą okazją do zbudowania bliższych relacji pomiędzy narzeczonymi, a wybranym przez nich fotografem. Jest to szczególnie ważne, jeśli wcześniejsze kontakty ograniczały się tylko do e-maili i telefonów.  Fotograf nie powinien być w dniu ślubu zwykłym wykonawcą usługi, którego Nowożeńcy widzą pierwszy raz w życiu. Zakłopotanie, zawstydzenie i dystans naprawdę widać. Nie będzie ich, jeśli fotograf stanie się przyjacielem przyszłych nowożeńców. Sesje narzeczeńskie realizujemy często bezpłatnie, traktując to jak inwestycję we właściwe zdjęcia ślubne. Po takiej próbie generalnej sesja ślubna przebiega dużo sprawniej i z lepszym efektem. Dodatkowo podczas sesji próbnych i narzeczeńskich możemy sprawdzić, w jakich ustawieniach i sytuacjach narzeczeni czują się najbardziej komfortowo i wychodzą na fotografiach najkorzystniej.

W domu Państwa Młodych

Typowa sesja ślubna zaczyna się w domu Panny Młodej albo w salonie kosmetycznym lub fryzjerskim. W kilkunastoletniej historii wykonywania przez nas zdjęć ślubnych, choćby nie wiadomo jak dobrze zorganizowana była Panna Młoda (bo to ona z reguły jest reżyserem spektaklu pt. „ślub”), nigdy nie obyło się bez zgiełku i niezaplanowanej krzątaniny. W ruch idą żelazka, nożyczki, tabletki od bólu głowy, dwa głębsze na uspokojenie, nóż do robienia dodatkowych dziurek w pasku Pana Młodego, świadek do wiązania krawata, mama i siostra zaciągające gorset w rytm okrzyków Panny Młodej „jeszcze! jeszcze!”. Telefony komórkowe grzeją się do czerwoności, a kwiaciarka wysyła smsy, że z kwiatkami na pewno zdąży. Jest jak w ulu, ale przyznać trzeba, że ten cały rój świetne wygląda na zdjęciach. My nic nie reżyserujemy, nikogo nie ustawiamy. Wykonujemy reportaż z perspektywy obserwatora, od czasu do czasu przerywając go zdjęciami detali i rekwizytów ślubnych z suknią ślubną, welonem i bukietem na czele.

Gdzie mamy uklęknąć, czyli błogosławieństwo

„…czy będzie lepiej z tej, czy z tej strony?”, „…zapalić panu światło?”, „… tylko proszę nie robić, jak będę płakać”, „… mam ten tekst z internetu”, „… ale kto ma mówić pierwszy?”, „żebyście byli tak szczęśliwi jak my”, „… ale mamo, przestań, rozmażesz się!”. Fotografowanie błogosławieństwa jest bardzo wdzięczną częścią sesji ślubnej. Rodzicom trudno powstrzymać emocje i łzy wzruszenia. I bardzo dobrze! Narzeczonym przychodzi to praktycznie bez trudu, dlatego nie są tak łakomym kąskiem dla fotografa, jak starsi. Z naszej perspektywy, to właśnie rodzice są  głównymi bohaterami tej części sesji. Nigdy nie zawodzą.

Fotografowanie ceremonii

Tu wiele zależy od księdza. On jest gospodarzem i on ustala warunki. Dobry i odpowiedzialny fotograf nie przyjdzie na ślub bez specjalnego zaświadczenia z kurii, które upoważnia go do wykonywania zdjęć na ślubach kościelnych. Mało który ksiądz je sprawdza, ale gdyby jednak… Fotograf musi bezwzględnie znać cały scenariusz uroczystości kościelnej, bo tylko wtedy będzie wiedział gdzie i kiedy ustawić się z aparatem. W niektórych kościołach można poruszać się swobodnie wokół Państwa Młodych, w innych wyznaczone są do zdjęć specjalne miejsca. Czasem można korzystać z arkad, chóru i balkonu. Ksiądz ustala, czy w czasie kazania można robić zdjęcia (z reguły nie). Najbardziej restrykcyjni bywają księża z parafii wiejskich, którzy mają w zwyczaju traktować fotografa jak intruza. W kościele fotograf musi być bardzo dyskretny – to Państwo Młodzi są bohaterami dnia, a nie pan czy pani z aparatem i jego kliknięciami, pipnięciami, błyskami i stukającymi podeszwami butów. Długi i jasny obiektyw, który pozwala fotografować z daleka, bez konieczności używania lampy błyskowej, to podstawowe narzędzie podczas zdjęć w kościele. Obowiązkowe fotografie ze ślubu to prowadzenie Panny Młodej do ołtarza, Młodzi z księdzem, przysięga małżeńska, nałożenie obrączek, pierwszy małżeński pocałunek, Młodzi zwróceni twarzą do zebranych, życzenia… plus gigabajty innych ujęć ukazujących ważne, jak i nieoczekiwane wydarzenia.

Wyjście z kościoła

Wyjście z kościoła to tak naprawdę część ceremonii ślubnej, ale z perspektywy fotografa to szczególny moment, któremu warto poświęcić osobny akapit. To tygiel zbiegów okoliczności, przypadków, szczęścia i szybkości, doprawiony doświadczeniem, ale także sowicie okraszony nerwami. Fotograf ma klika sekund na zmianę przynajmniej kilku ustawień w aparacie (bo na zewnątrz panują zupełnie inne warunki oświetleniowe, niż w kościele), często zmianę obiektywu, szybkie opuszczenie kościoła przed Młodymi (których też trzeba jeszcze sfotografować, gdy idą od ołtarza), slalom pomiędzy wychodzącymi, błyskawiczny wybór kadru uzależniony od tego, jak świeci słońce i jak ustawili się goście czekający z ryżem oraz decyzję, czy zamierza rozmyć spadające monety i ryż, czy też „zamrozić ruch”. Szans na powtórkę nie ma. Przed naciśnięciem spustu migawki trzeba się jeszcze obowiązkowo pomodlić w intencji Młodych, żeby na zdjęciu nie zakryli przypadkiem twarzy. Uff! 

tekst i zdjęcie: Kryspin Matusewicz
FotoHQ

Komentarze