Dezynfekcja na weselu

Wesela w koronawirusie

Kochani, jak przebiegały Wasze wesela w koronawirusie? Zastanawiam się ilu z Was zdecydowało się na przełożenie imprez, ilu na ograniczenie liczby gości, ilu nie odczuło większych niedogodności?

Czytam i na bieżąco śledzę jak wygląda sytuacja ślubów i wesel w tym specyficznym czasie. Koronawirus z nami jest i będzie, przecież nie zniknie. Z jednej strony mamy świadomość zagrożeń, z drugiej – ryzyko zarażenia siebie i gości weselnych wisi nad decyzją związaną ze zorganizowaniem przyjęcia.

„Może w przyszłym sezonie będzie bezpieczniej? Może ludzie zobaczą, że nie taki diabeł straszny? Przecież część już przejdzie kontakt z wirusem? Będzie więcej wiadomo o zagrożeniach zdrowotnych? Może będzie szczepionka i ludzie poczują się bezpieczniejsi?”

Aktualnie, na koniec września 2020, mamy ograniczenie do 150 osób na weselach. I rozważa się zmniejszenie do 75 lub 50. Dla niektórych to aż za wiele, dla innych problem, bo trzeba kogoś skreślić z listy gości. Na pierwszy wybór idą goście z zagranicy, najczęściej i tak by nie przyjechali. Później jest trudniej, szczególnie jeśli ma się naprawdę dużą rodzinę. Najczęściej, ze względu na ich bezpieczeństwo zdrowotne, w drugiej kolejności skreślane są osoby starsze. Ale jak tu nie zaprosić ukochanej babci czy dziadka? Ech, nie macie łatwo.

Jak spowodować, by podczas wesel było bezpiecznie?

  • Takiej gwarancji nikt dać nie może. Można natomiast robić wszystko co się da, głęboko wierząc, że stosowanie się do zaleceń epidemiologicznych i zdrowy rozsądek zwyciężą.
  • Na początek można zrezygnować z całowania z gośćmi podczas składania życzeń. Uścisk dłoni (wszędzie pod ręką są oczywiście płyny do dezynfekcji..), podarowanie kwiatów czy prezentów musi wystarczyć, by na dzień dobry nie stresować młodej pary i siebie.
  • W sali na wysokości zadania muszą stanąć ludzie z branży ślubnej. Restauratorzy zapewniają odpowiednią obsługę kelnerską, teraz jest to 1 kelner na 15 tych samych osób. Z prędkością światła powinny być wymieniane sztućce i talerze, a przede wszystkim szklanki i kieliszki, bo tu w ferworze zabawy najłatwiej o pomyłkę i wypicie z „nieswojego kubeczka”.
  • Oprócz restauratorów wyzwanie stoi przed dj-ami i zespołami weselnymi. O tym kto z kim tańczy decydują sami goście. Jeśli jednak myślimy o tradycyjnych oczepinach i zabawach z nimi związanymi, to już zadanie dla nich. Czas na nowe zasady i pomysły – zabawy, które pozwolą gościom się dobrze bawić, a nie narażą ich na bliski kontakt.
  • Floryści, dekoratorzy i firmy zapewniające weselne atrakcje mają tu lepiej – mogą przygotować wszystko wcześniej, a w razie nieodzownej obecności (np. barman czy fotograf), muszą starać się zachowywać dystans i używać maseczek. Wiadomo.

Goście weselni podczas pandemii

Wielu z Was ma dylematy związane z zapraszaniem gości. Wielu gości ma dylematy związane z pójściem na wesele… Trochę lepiej jest z pójściem do kościoła czy USC – tam łatwiej zachować bezpieczny dystans. Wiem, że zdarzają się różne sytuacje. Ludzie się boją, nie chcą ryzykować kilku godzin zabawy dla późniejszych potencjalnych konsekwencji zdrowotnych. Inni wierzą, że uda im się zachować umiar i że – co tu kryć – będą mieć szczęście. Widywałam nagłówki artykułów krzyczące o zarażeniach podczas wesel, demonizujące i zatrważające momentami. Tak bywało, ale w skali innych imprez – otwartych dyskotek, pubów i wielu innych zgromadzeń, podczas których ludzie są naprawdę blisko, uważam to za krzywdzące.

Wszędzie są ludzie odpowiedzialni i także ci mniej – kiedy to po kilku głębszych blokady puszczają i w szale zabawy chcą wyściskać i obtańcować połowę gości. Takim osobom trzeba asertywnie odmawiać i doprowadzać je do porządku lub… do domu.

Ślub bez wesela?

Część osób zdecydowała się na przeniesienie ślubu i wesela, są jednak i tacy, którzy wybrali inną opcję. Mianowicie w kameralnym gronie wzięli ślub zakończony uroczystym obiadem, a wesele przenieśli na przyszły rok. W imię zasady, że ślub jest głównie dla młodej pary, a wesele dla gości. Z nadzieją, że za rok będzie swobodniej.

Ślub w plenerze i przyjęcie na powietrzu

W naszym klimacie to dość ryzykowna, lecz w tej sytuacji bezpieczna opcja. Ślub w plenerze zmniejsza ryzyko kontaktu i zarażenia. Swobodne tańce na świeżym powietrzu, szwedzkie stoły, nawet jednorazowe eleganckie eko-nakrycia i sztućce, muzyka w tle bez konieczności tańca – jest to pomysł. Zwykle plenerowe śluby i tak mają zaplecze w razie niepogody. Przy ograniczonej liczbie osób może to okazać się całkiem rozsądnym rozwiązaniem.

Covid. Zarażeni na weselu

Kochani, jesteśmy dorośli i podejmujemy samodzielne decyzje. Wiem, że największe obawy przy zapraszaniu gości podczas pandemii to CZY przyjdą i CZY się nie zarażą. Obawy uzasadnione, bo wesele dla młodej pary jest ważne nie mniej niż zdrowie i życie gości. Nie wszystko da się przewidzieć, nie na wszystko w życiu mamy wpływ, nie możemy brać odpowiedzialności za innych. Jeśli więc już zaproszeni goście przyszli na wesele, to nawet jeśli zdarzy się, że ktoś faktycznie przeniesie wirusa na innych – nie miejcie do siebie pretensji. Okażcie zainteresowanie i wsparcie tym osobom. Oby takich sytuacji było oczywiście jak najmniej. By po 2-3 tygodniach po przyjęciu zadzwonić do gości z zapytaniem jak się mają i usłyszeć: „Wszystko w porządku. To było świetne wesele w koronawirusie”.

Tego Wam i Gościom z całego serca życzę.

JB

 

Komentarze