Koronawirus - wizja artystyczna

Koronawirus – co będzie ze ślubami i weselami?

Wielkanoc przypada w tym roku 12 kwietnia. Przyjmuje się, że od tego święta rozpoczyna się sezon ślubów i wesel, przynajmniej tych kościelnych i konkordatowych. Czy zdążymy wrócić do normalności?

Dziś 12 marca 2020. Specjalnie podaję datę wpisu, by do niego za jakiś czas wrócić i porównać sytuację, bo pamięć jest czasem wybitnie krótka i selektywna. Mamy na dziś 51 ZGIAGNOZOWANYCH przypadków koronawirusa i jeden śmiertelny. Testów brakuje, więc trudno zgadywać ile osób jest faktycznie zarażonych i zaraża.

Włochy są czerwoną strefą, Ameryka zamknęła wjazd dla europejczyków, w Polsce na 2 tygodnie zamknięto szkoły, uczelnie, odwołuje się imprezy masowe i te mniejsze. Rząd wie, że mamy dużo więcej do stracenia. Zamykają się czasowo gabinety kosmetyczne, stomatologiczne, rehabilitacyjne. Wszystkie miejsca, w których pracujący i klienci narażeni są za zarażenie drogą kropelkową, bo na razie wiadomo, że tak właśnie ten wirus się przenosi. Odwołuje się koncerty, wrocławski PPA, na który czekamy cały rok oczywiście też.

Mam we Włoszech znajomą, która mieszka tam od lat i podkreśla tragiczną sytuację, bo losowo w szpitalach wybiera się kogo podłączyć do respiratora, jako że wśród starszych osób koronawirus jeńców bierze mniej, a że opieka nad nimi rozwinięta jest metodą głównie domowych opiekunek, zwykłych szpitali nie ma za wiele i nie są przygotowane na taką sytuację. Tam już zamknięte jest prawie wszystko. Martwi się, ubolewa, a jednocześnie podkreśla, że Włosi kompletnie i masowo ignorowali zalecenia, kiedy już było wiadomo o wirusie i jego rozprzestrzenianiu się. W myśl zasady „mnie nie dopadnie” nadal pełne były knajpy, koncerty, skwery, sklepy. Wiadomo, Włosi kochają życie i za wiele sobie z zagrożenia nie robili. Teraz płacz, histeria, ofiary, straty dla zdrowia, biznesu. Ogromna skala. Kraj odcięty, ofiar przybywa.

Chińczycy tymczasem zamykają szpitale w Wuhan, bo udało im się spacyfikować wirusa i ilość zakażeń spada, dzięki odcięciu i kwarantannie. Przynajmniej taką znamy wersję.

Czytam wpis lekarki z Rybnika, która apeluje o rozsądek, częste mycie rąk, ograniczenie wyjść do minimum. Ostrzega, że w Polsce respiratory też cudownie się nie rozmnożą, że służby nie są przygotowane sprzętowo, brakuje już teraz kombinezonów, masek, nie mówiąc o testach.

Widzę wpis jakiegoś podróżnika wracającego z Tajlandii i Martyny Wojciechowskiej, która przyleciała z Afryki, że przy wylocie badano im temperaturę bezdotykowym termometrem a na każdym kroku dostępne były środki do dezynfekcji rąk. Po wylądowaniu na Okęciu – NIC. Zero sprawdzania, prewencji. Mogliby z temperaturą i wirusem pod pachą szerzyć „dobro” ile wlezie. Wstyd i żenujące zaniedbanie. Pytanie ile jeszcze mamy takich „luk”?

Czytam zalecenie kogoś tam z Episkopatu by zwiększyć ilość mszy. Nosz w mordę, serio? Mamy rok 2020, naprawdę takie rzeczy w środku Europy? Watykan zamknięty, a u nas tłum wiernych zostanie cudownie ocalony?

W kilku wrocławskich Biedronkach wyczyszczone jak po huraganie półki, ludzie robią zapasy, podobno na wszelki wypadek. Nie wiem czy w galeriach handlowych ruch zmalał, bo nie miałam potrzeby iść do żadnej i w najbliższym czasie pewnie nie pójdę. Wiosenne zakupy must have (trampki i kończący się fluid) nie zając, poza tym mogę zamówić przez internet. Nieoficjalne źródło podaje, że od poniedziałku Wrocław zostanie zamknięty. Zobaczymy, Dziś czwartek.

Na facebooku pojawiają się dziesiątki porad, apeli i memów. Od prześmiewczych ” zamknięte szkoły i kina więc teraz rundka po galeriach przed wieczorną mszą”, po tragiczne, apokaliptyczne, podkręcające strach. Każdy ma swoje zdanie, oparte na przeczuciach, pogłoskach i faktach, co do których niektórzy mają poważne wątpliwości.

Koronawirus – co możesz zrobić?

Przede wszystkim nie wychodź jeśli naprawdę NIE MUSISZ. Wielu by chciało, a nie może. Myj porządnie ręce, jeśli dotykasz bezpośrednio czegokolwiek (wiadomo, klamki, pieniądze, dokumenty – jest mnóstwo sytuacji, w których można dotknąć zakażonych powierzchni) – myj ręce. Dezynfekuj, nie dotykaj twarzy, nie wkładaj do ust, Ogranicz kontakty ze starszymi osobami – im zagraża największe niebezpieczeństwo, podobnie jak chorym onkologicznie i innym z osłabioną odpornością. Ty możesz przejść wirusa spokojnie, oni mogą przypłacić życiem.

Nie graj bohatera, że „wkręcają nam psychozę i ja się nie dam”, bo naprawdę nie wiesz kto przed chwilą dotykał tej klamki lub kichnął w tej windzie.

Jeżeli na te 14 dni zmobilizujemy się, podejdziemy poważnie do sprawy, bez histerii ale z rozsądkiem i konsekwencją – może być dobrze.

Może główny sezon ślubno-weselny 2020 rozpocznie się już w kraju wolnym od zagrożenia, może przerwie się ten łańcuch pandemii. Umiesz liczyć – licz na siebie. System nie wydoli. W tym przypadku to kluczowe, bo to od Ciebie – od każdego z nas zależy, czy pomożemy spacyfikować wirusa i wrócimy do normalnego życia. Im szybciej tym lepiej, wierzę, że się uda. RAZEM. Bez paniki ale też bez ignorancji.

-Sag-

p.s. Jakie są Wasze odczucia i plany? Odwołujecie imprezy? Czy już ta sytuacja dotknęła Was osobiście?

Komentarze