Wczoraj na wielu grafikach na fb i insta pełno było entuzjastycznych grafik z napisem WRACAMY! Wesela podczas koronawirusa ruszają. Od 30 maja nie trzeba będzie nosić maseczek w przestrzeni otwartej. Spora zmiana, a co jeszcze, szczególnie w temacie wesel?

Jeszcze kilka dni temu branża ślubna ostro protestowała wobec planów zgody na organizację wesel do 50 osób, Pisaliśmy o tym na fb, bo raczej nie jest tajemnicą, że jest to mocno nieopłacalna liczba gości, biorąc pod uwagę koszty organizacji całości oraz średnią liczebność gości weselnych w Polsce.

Jest lepsza wiadomość – od 6 czerwca można organizować wesela do 150 osób. Tym, którzy nie odwołali lub nie przenieśli wesel ze szczytowych miesięcy ślubnego sezonu może ulżyć. Radość ogarnia dekoratorów, florystów, wizażystów i fryzjerów (o ile zachowaliście terminy), barmanów, dj-ów, fotografów i cały łańcuszek branżystów, bez których wesela się nie mogą obyć. To znaczy mogą, w końcu najważniejszy jest ślub i sama ceremonia, ale jeśli już ktoś chce wesele z tradycją, pompą lub a obecnej sytuacji – w wersji nawet mocno podstawowej – może już na takie liczyć.

Spłaszczenie krzywej zachorowań zachęciło do kolejnych kroków. W IV etapie znoszenia ograniczeń od 30 maja mają zostać zniesione limity osób obowiązujące w sklepach, będą mogły być organizowane zgromadzenia i koncerty plenerowe do 150 osób – z zachowaniem dystansu społecznego i w maskach. Mają zostać otwarte hotelowe restauracje i bary oraz tamtejsze baseny i siłownie. Aha – maseczki w restauracjach zdejmujemy dopiero jak usiądziemy przy stole 🙂

Goście weselni w maseczkach?

Maseczki nadal będą obowiązywać w kościołach. Oczywiście goście na weselu nie będą występować w maseczkach. Niektórych dziwi ta decyzja, bo w przypadku innych odmrożeń konieczne jest zachowanie dystansu społecznego, o co na weselach jak wiemy trudno. Od 6 czerwca rusza część kultury – organizacja targów i wystaw, otwarte zostaną sauny, gabinety masażu.

Czy wesela będą bezpieczne?

To pytanie, przed którym staje teraz każdy organizator. Skąd możemy to wiedzieć? Co prawda oprócz województw śląskiego, łódzkiego i wielkopolskiego krzywa zachorowań spadła, ale przecież trudno jest ocenić konsekwencje rozluźnienia obostrzeń. Transmisja pozioma oznacza, że zagrożenie zarażenia się na ulicy jest teraz niewielkie. Łóżek szpitalnych z respiratorami na ten moment podobno liczba wystarczająca, nawet z zapasem. Pytanie do kiedy?

Najczęstsze pytania i obawy o jakich słyszymy a propos wesel w sezonie naznaczonym koronawirusem.

Czy ten entuzjazm jest na wyrost? Co byście dołożyli do tych wątpliwości?

– Czy organizujemy przyjęcia jak gdyby nigdy nic, tak jak kiedyś, za wyjątkiem ograniczeń do 150 osób? Fikcją jest by goście zachowali dystans społeczny. Idea wesela to integracja, rozmowy, tańce, zabawa, dyskusje – z definicji więc z dystansu rezygnujemy.

– Co z seniorami – skoro oni nadal są w największej grupie ryzyka, czy zapraszać je? A jak nie zaprosić ukochanej babci, dziadka, cioci? Stworzyć im oddzielną strefę? Poprosić jednak o założenie maseczek? By nie tańczyli i nie mieszali się ze spoconymi weselnikami potencjalnie rozsiewającymi COVID-19?

– A co jak ktoś się na weselu zarazi / zarazi innych? – Kolejny dylemat, na który każdy powinien sam sobie odpowiedzieć. Wiemy, że są osoby, które przechodzą covid bezobjawowo i nawet nie wiedzą o tym. Czy badać temperaturę każdemu z gości wchodzącemu na sale weselną? Czy może już zanim wejdzie do kościoła czy USC? I co jeśli nawet ktoś ma stan podgorączkowy? – „Sory ciociu, ale ciocia musi wracać do domu bo nam gości pozaraża”? Robi się lekki absurd graniczący z ostrym cieniem mgły…

– Czy obsługa wesela będzie strzelać focha i biegać w maskach podając rosół itp – to popsuje klimat. Może i popsuje, ale tu radziłabym nie strzelać focha, to ich zdrowie i ich praca i mają do tego prawo. Mimo wszystko nie można udawać, że jest „całkiem normalnie”.

– Jak poradzić sobie z ryzykiem, że ktoś się jednak zarazi, nie daj Panie – umrze?

– Czy przeniesienie wesela na jesień daje większą gwarancję, że będzie bezpieczniej? – Tu śmiało powiem, że nie. Nie ma żadnej gwarancji, myślę nawet, że będzie gorzej, bo będzie zimno, nasza odporność będzie wystawiona na większą próbę i kolejne wzmożone zachorowania będą możliwe.

Koronawirus nie zniknie

Miejmy świadomość, że koronawirus tak po prostu nie zniknie. Wszystko co teraz możemy napisać i przeczytać to PRZYPUSZCZENIA. Pierwszy przypadek zarażonego w Polsce był 3 miesiące temu a zobaczcie ile się w tym czasie wydarzyło.

Moim zdaniem trzeba żyć dalej, trzymać się zasad, szczególnie higieny, której nie powinno zabraknąć niezależnie od rodzaju wirusów. Jest ich wokół nas jest mnóstwo. Plus zdrowy rozsądek i obserwacja rzeczywistości, jako że jedyną pewną rzeczą na tym świecie jest zmiana.

Powodzenia Kochani!

-SAG-

 

 

Komentarze