Wielkanoc 2021 z Przewodnikiem Młodej Pary

Wielkanocno-wiosennie z Przewodnikiem Młodej Pary

Kochani, minął rok od wprowadzenia w Polsce pierwszych pandemicznych obostrzeń. Można by było pokusić się o podsumowanie pandemicznego roku w branży.

Rok temu trudno było sobie wyobrazić aktualny scenariusz zdarzeń. Przy śladowej liczbie zachorowań zamykano lasy i wprowadzano chaotyczne zalecenia. Mieliśmy nadzieję, że wirus się wyciszy. Szczególnie podczas wakacji, kiedy to wydawało się, że najgorsze już za nami, a obostrzenia służą działaniom prewencyjnym. Liczyliśmy, że ta prewencja przyniesie dobry skutek, że jesienią będzie dobrze. To znaczy mieliśmy taką nadzieję, bo specjaliści ostrzegali o kolejnej fali. Nadeszła. Znów przekładane śluby, wesela, zawieszane lub zamykane firmy, zamrażane projekty.

Boże Narodzenie z daleka od rodzin i bliskich, Sylwester w domu, w kameralnym gronie. Po tym czasie naturalnie wzrost zarażeń. Wczesną wiosną kolejna fala, szczytowo do 35 tysięcy dziennie. Oby do wiosny?

Wielkanoc i wiosna w pandemii

Wielkanoc znów z obostrzeniami. Wokół coraz więcej osób, które nie widzą powrotów do poprzedniej działalności. W kwietniu kończy się czas ochronny dla części etatów utrzymanych dzięki wsparciom i dotacjom. Część z nas straci pracę. Zamknięte sklepy, szkoły, żłobki, salony fryzjerskie i kosmetyczne. Tracimy bliskich i przyjaciół, chorujemy z nadzieją, że wystarczy domowa kwarantanna i ominie nas wielogodzinna kolejka na SOR, że nie będziemy potrzebować respiratora, bo ich brakuje, tak jak miejsc w szpitalach. Służba zdrowia od dawna na skraju wytrzymałości, lekarze i personel medyczny na skraju wyczerpania.

Osobiste tragedie mnożą się, lęk przed przyszłością o zdrowie i byt skutkują wzrostem depresji. Długotrwała izolacja nie sprzyja psychice, tym bardziej ponad roczna. Bez konkretnej daty zakończenia. Wirus nie zniknie, czekamy na szczepienia, na wzmocnienie odporności zbiorowej, by w końcu zbliżyć się do normalności.

Co ze ślubami i weselami wiosną 2021?

Nic ciekawego. Śluby odbywają się i wciąż będą odbywać w mocno kameralnym gronie. W USC wyłącznie ze świadkami, w maseczkach. W kościołach póki co wciąż może być więcej osób. Imprezy i przyjęcia bez szans. Może obiady w małym gronie, poczęstunek w plenerze, wszystko jednak podszyte lękiem. Czekamy na lepszy czas. Aż zaszczepieni zostaną seniorzy, osoby z podniesionej grupy ryzyka. Finalnie wszyscy, którzy będą chcieli się zaszczepić, bo póki co znacznie więcej jest chętnych niż szczepionek. Podświadomie czekamy więc aż „dopadnie nas” wirus, wierząc, że skutki nie będą poważne, antyciała na jakiś czas pozostaną i pozwolą głębiej odetchnąć. Wielką niewiadomą są zaplanowane terminy, po części przeniesione z ubiegłego roku. Dla Narzeczonych i firm z branży. Dla rodzin i przyjaciół.

Nadzieje i obawy

Od jakiegoś czasu intensywnie rozmyślam nad dalszymi działaniami i ich dynamiką podczas pandemii. Obserwuję zmieniającą się rzeczywistość z nadzieją, że skoro nie mogę pewnych rzeczy zmienić, to najlepsze co mogę zrobić to je zaakceptować. Nie frustrować się, nie narzekać, nie obniżać energetyki sobie i innym wokół. Szukać pozytywów. Doceniać to co mam, kogo mam blisko. Przewartościować pewne sprawy i relacje, które w „czasie próby”okazały się płytkie. Cieszyć się tymi, które okazały się prawdziwe i wartościowe. Szukać w sobie spokoju i siły, by wytrwać w trudnych chwilach. Dać sobie prawo do chwil słabości i zwolnienia tempa.

Obawiam się, że wielu z nas ma z tym problem. Mam natomiast nadzieję, że wszystko to jest po coś. Że niemożliwe jest, aby świat nie zweryfikował kierunku w jakim zmierza. Że niemożliwe jest, by powiedzenie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, choć trudne w tym czasie do zaakceptowania, nie przyniosło nam jednak czegoś dobrego. Czego sobie i Wam szczerze życzę, w co głęboko wierzę.

Trzymajcie się ciepło, bądźcie dla siebie i innych wyrozumiali, współczujący, kochający, wybaczający…

-JB-