Każdej parze zależy, żeby jej pierwszy taniec wypadł jak najlepiej. Podpowiemy Wam, na co zwrócić uwagę podczas przygotowań, żeby Wasz występ był przyjemnością, a nie pasmem porażek. Dopilnowanie kilku drobnych szczegółów znacząco poprawi komfort tańczenia i sprawi, że będziecie marzyli, by ta chwila trwała wieczność, a nie zaledwie kilka minut.

Suknia ślubna a pierwszy taniec

Suknia ślubna to najważniejszy element stroju panny młodej. Można powiedzieć, że najważniejszy element wystroju całego wesela. Suknię starannie dobiera się do urody i do figury panny młodej, ale rzadko się myśli o tym, jak się ona zachowa w tańcu, szczególnie podczas tego pierwszego tańca.

Krój sukni ma istotny wpływ na możliwości pary w tańcu i na samą wygodę oraz jakość tańczenia, ale i taniec, jaki chcemy wykonać (rodzaj tańca, choreografia, użyte figury), wpływa na wymagany krój sukni. Niektórych figur nie da się zatańczyć np. w bardzo wąskiej sukni typu „rybka”, inne musiałyby być mocno okrojone i uproszczone, ponieważ panna młoda nie jest w stanie zrobić długiego kroku. Bardzo szeroka suknia z kolei bardziej przeszkadza panu młodemu, który ciągle czuje ją na swoich nogach i może obawiać się, że ją przydepnie. Najlepiej przed ostatecznym zatwierdzeniem projektu sukni ślubnej i podpisaniem umowy skonsultować się z nauczycielem tańca, który podpowie, jakie ograniczenia i możliwości wprowadza taki a nie inny fason.

Zwróćcie uwagę również na długość sukni – nie powinna sięgać podłogi, ani tym bardziej na niej leżeć. Optymalna długość sukni to taka, przy której nieco widoczne są czubki butów, ale dół spódnicy nie dotyka ziemi nawet podczas chodzenia. Zbyt długa suknia może zostać przydepnięta nie tylko przez pana młodego podczas tańca, ale też przez samą pannę młodą podczas normalnego poruszania się. Należy pamiętać, że w dzisiejszych czasach prawie nikt nie chodzi w długich, szerokich sukniach, a co za tym idzie – paniom brakuje doświadczenia w tej materii. Dlatego właśnie podczas przymiarki warto pochodzić, spróbować wejść i zejść po schodach oraz poćwiczyć siadanie na krześle lub kanapie.

Jeśli suknia ma tren – podczas tańca koniecznie musi być podpięty. I to tak, żeby się samodzielnie nie „uwolnił”, inaczej pannie młodej pozostanie tylko chodzenie do przodu, ewentualnie podskoki. Jeżeli chcecie, można też trzymać tren w ręku lub na pętelce na palcu – ale upewnijcie się, że przy takim trzymaniu trenu reszta sukni układa się ładnie i nie odsłania się halka podtrzymująca spódnicę.

W przypadku, gdy suknia ślubna ma halkę, trzeba być szczególnie ostrożną przy krokach do tyłu. O ile normalnie wszyscy poruszamy się raczej w przód, to w tańcu z racji wirowania i obrotów zdarzają się kroki również do tyłu. I wtedy właśnie pojawia się ryzyko zahaczenia obcasem – szczególnie gdy obcas jest wysoki i wąski (szpilki). Żeby uniknąć niespodzianek, koniecznie należy zrobić próbę pierwszego tańca w butach, w których będziecie tańczyć, i w swojej halce. Jeśli halka jest wszyta na stałe w sukienkę, można poprosić krawcową o pożyczenie lub uszycie podobnej.

Można też popytać koleżanki i znajome – może któraś pożyczy halkę od swojej starej sukni ślubnej? Jeśli okaże się, że zahaczacie o halkę, to zastanówcie się, może trzeba będzie ją minimalnie poszerzyć lub skrócić – w tym temacie najlepiej poradzić się osoby, która Wam tę suknie szyje.

Welon w pierwszym tańcu

Welon w tańcu może zarówno pomóc, jak i przeszkodzić. Z pewnością szczegóły choreografii powinny uwzględniać jego obecność, a także długość.

Długi oraz bardzo długi welon wymaga podpięcia lub trzymania go w ręku, ponieważ może w tańcu nieco przeszkadzać. Szczególnie ważne jest to przy obrotach, gdy panna młoda obraca się wokół własnej osi lub gdy para wykonuje tzw. obrót wirowy, czyli szybki obrót wokół wspólnej osi.

Jeżeli chcesz mieć długi welon, a zamierzacie tańczyć dużo obrotów, to podczas przymiarki koniecznie zrób próbę – wykonaj parę obrotów w miejscu lub zatańcz kawałek Waszej choreografii, żeby zobaczyć, jak zachowuje się welon. Długie welony generalnie „nie lubią” szybkich zmian tempa i kierunku poruszania się, dlatego trzeba mieć pomysł na jego trzymanie, upięcie lub nawet rozważyć zdjęcie welonu.

Można mieć też welon składający się z dwóch warstw – długi do kościoła, krótki na wesele – w tym przypadku długa część jest po prostu odpinana.

Przy krótkim i półdługim welonie należy oczywiście również zachować ostrożność, szczególnie w obrotach, ale z reguły nie wymaga to aż tyle wysiłku, co welony długie i bardzo długie. Co nie oznacza, że nie trzeba się z nimi nieco oswoić.

Buty ślubne do pierwszego tańca

Buty to kolejny ważny element stroju panny młodej, żeby nie powiedzieć najważniejszy. Bo co to za przyjemność mieć piękną suknię ślubną, welon, fryzurę i makijaż, skoro każdy krok okupiony jest bólem i cierpieniem? O wygodzie butów do ślubu, a także o ich fasonach napisane zostało już wiele. Dlatego tutaj skupimy się na relacji „buty ślubne a pierwszy taniec”.

Wybierając buty do ślubu, należy zwrócić uwagę nie tylko na fason, kolor i wysokość obcasa, ale też – i przede wszystkim! – na to, jak się buty trzymają nogi. Nie mogą być za duże, ani za małe. Zbyt luźne, zsuwające się i spadające z nogi buty nie nadają się do chodzenia, a co dopiero do tańca. Z kolei zbyt ciasne buty cisną i odbierają całą przyjemność z tańczenia podczas pierwszego tańca i dalszej zabawy na weselu. Cóż, żadna skrajność nie jest dobra.


Koniecznie, podkreślam: koniecznie! – musicie zrobić próbę w butach, w których będziecie tańczyć pierwszy taniec. Dotyczy to zarówno panny młodej, jak i pana młodego – obydwoje najczęściej kupują do ślubu buty nowe, zazwyczaj bardziej eleganckie niż te, w których chodzą na co dzień.


Panie często decydują się na wyższy obcas. O ile wysokość obcasa ma niewielki wpływ na prowadzenie partnerki w tańcu, to na długość kroku ma na pewno duży. Im wyższy obcas, tym krótszy krok jest w stanie zrobić partnerka. Dlatego warto jak najszybciej zacząć ćwiczyć tańczenie w wyższych obcasach. Jeśli na co dzień chodzicie na płaskiej podeszwie, a do ślubu idziecie w bardzo wysokich butach, to wchodzenie na coraz wyższy obcas lepiej przeprowadzić stopniowo, na przykład ćwicząc w coraz wyższych butach.

O tym, że nowe buty trzeba „rozchodzić”, wiedzą wszystkie panie. Inaczej rzecz ma się z panami – najczęściej zakładają swoje ślubne buty, stwierdzają „wygodne” i na tym koniec. Ale w przypadku panów obcas również nie jest bez znaczenia. Większość na co dzień woli wygodne, sportowe buty, o płaskiej, miękkiej podeszwie. Natomiast eleganckie buty do garnituru mają nie tylko twardszą, mniej giętka podeszwę, ale i niewielki obcas. Obcas, którego obecność jest często zaskoczeniem dla pana młodego – niby parę centymetrów, a różnica przy poruszaniu się jest duża.

Niektórzy panowie decydują się na buty ślubne o dłuższych noskach. O ile przy zwykłym chodzeniu i podczas spokojnego tańca w klasycznym trzymaniu wydłużone buty nie powinny sprawiać kłopotu, to przy obrotach (własnych i partnerki) trzeba na nie nieco bardziej uważać. Dlatego ważne jest, żeby w butach do ślubu przećwiczyć nie tylko poruszanie się i ogólnie tańczenie, ale przede wszystkim pierwszy taniec. Jest to nie tylko świetny trening, ale też okazja by się przekonać, że wybrane buty nie będą uwierać, ani obcierać, ani przeszkadzać w tańcu. Najlepiej byłoby potańczyć w butach ślubnych przez 2-3 godziny – wtedy mamy czas na przyzwyczajenie się do wyższych obcasów, dłuższych nosków lub twardszej podeszwy.

Częstym argumentem przeciw ćwiczeniom w butach ślubnych jest obawa przed ich zabrudzeniem czy zniszczeniem. Teoretycznie tuż przed weselem już nie powinniście się kopać i deptać, a jeśli nawet – to nie jest problem! Przecież buty można wyczyścić, albo zawczasu je czymś osłonić. Lepiej lekko się podeptać przed weselem, niż ślizgać się, potykać i upadać w dniu swojego ślubu, przy akompaniamencie zdezorientowanych oklasków gości…

Przećwiczenie choreografii na sali weselnej


Idealnie byłoby przećwiczyć pierwszy taniec chociaż raz na miejscu – czyli w sali, w której będziecie się bawić. Zazwyczaj nie ma problemu z przeprowadzeniem krótkiej próby np. przy okazji strojenia sali lub zawożenia na nią alkoholu.


Jeśli przygotowujecie Wasz pierwszy taniec w tajemnicy przed rodziną i znajomymi, spróbujcie umówić się z obsługą sali na przećwiczenie choreografii w innym terminie. Taka próba jest tym lepsza, że macie już docelowo ustawione stoły, możecie więc nie tylko wyobrazić sobie całą atmosferę wesela i poczuć dreszczyk emocji, ale też dopasować Waszą choreografię do rzeczywistych wymiarów sali. Trzeba wziąć pod uwagę, że sala taneczna, na której uczycie się tańczyć, ma zazwyczaj inne rozmiary niż sala weselna. Inne może być usytuowanie filarów (o ile są), które trzeba będzie omijać w tańcu.

Inne jest też podłoże, na którym będziecie tańczyć. W sali tanecznej zazwyczaj jest to parkiet lub panele, a na sali weselnej mogą być np. kafelki. W zależności od tego, z jakiego materiału są wykonane Wasze buty, a zwłaszcza ich podeszwy, będą się one inaczej zachowywały na różnego rodzaju powierzchniach. Na przykład, niektóre panele bywają bardzo śliskie, a kafelki oprócz słabej przyczepności, mają jeszcze fugi, w które łatwo się trafia obcasem. Warto zatem sprawdzić, jak się zachowują Wasze buty na takiej, a nie innej powierzchni – pozwoli to uniknąć niespodzianek w dniu wesela.

Można też zaprosić na swoją salę nauczyciela tańca i zrobić pełnowymiarowy trening zamykający, podczas którego zostaną „dopięte na ostatni guzik” wszystkie szczegóły dotyczące Waszego pierwszego tańca. Idealnie byłoby chociaż raz przećwiczyć w warunkach najbardziej zbliżonych do rzeczywistych.

Ustalcie z obsługą Waszej sali, kiedy przeprowadzacie próbę generalną pierwszego tańca. Zaproście kilka zaprzyjaźnionych osób, żeby oswoić się z tym, że będziecie mieli widownię. Poproście, żeby ktoś z nich nagrał Was na kamerę, a ktoś inny niech robi zdjęcia – to pozwoli przyzwyczaić się do obecności fotografa i kamerzysty.

Jeśli suknia ślubna panny młodej będzie miała halkę, to próbę generalną należy przeprowadzić w halce. Jeśli suknia ma zwiewny dół to dobrze byłoby założyć długą spódnicę – pomoże to przyzwyczaić się do niecodziennej długości stroju i jego zachowania w tańcu.

Pan młody niech założy marynarkę, żeby sprawdzić, jak mu się w niej tańczy. Jeśli ubiór nie jest zbyt wygodny i krępuje ruchy – rozważcie zdjęcie marynarki przed pierwszym tańcem. Koniecznie obydwoje załóżcie swoje buty ślubne i przetańczcie w nich parę razy Wasz układ, a następnie kilka utworów do jakiejkolwiek innej muzyki, żeby sprawdzić, jak Wasze buty trzymają się nogi, a także jak zachowują się na właściwej podłodze. Teraz tylko szczypta radości w sercu i można prezentować Wasz pierwszy taniec rodzinie i znajomym!

Czy pan młody powinien tańczyć pierwszy taniec w garniturze/marynarce?

Zazwyczaj zaleca się, żeby pierwszy taniec został odtańczony „w pełnym rynsztunku”, czyli pan młody musi być w kompletnym garniturze.Ta zasada doskonale sprawdza się szczególnie w przypadku, gdy Wasz pierwszy taniec polega na spokojnym przemieszczaniu się po sali ruchem wirowym w klasycznym trzymaniu. Jeśli jednak Wasza choreografia jest nieco (lub znacznie) bardziej rozbudowana, to należy zastosować podejście indywidualne.

W przypadku, gdy Wasz układ taneczny bazuje na tańcach latynoskich, albo utrzymany jest w stylu rock’n’rollowym, zdjęcie marynarki przez pana młodego wydaje się koniecznością. Takie tańce, żeby w pełni ukazać swój urok, wymagają dużej sprawności ruchowej, a marynarka znacznie ją ogranicza. Wystarczy sobie wyobrazić Dirty Dancing, wykonane przez partnera w marynarce – ciekawie by to wyglądało, a zwłaszcza słynny skok partnerki i unoszenie jej w górę na wyprostowanych rękach… Również w przypadku, gdy Wasz pierwszy taniec łączy w sobie kilka stylów (tzw. mix), lepiej jest zdjąć marynarkę przed występem. Szczególnie jeśli „taniec-niespodzianka” zainspirowany był rytmami takimi jak salsa, disco, hiphop czy rock’n’roll, a w drugiej części choreografii znalazły się energiczne figury, wymagające dużego zakresu ruchu.

Nad zdjęciem marynarki trzeba się zastanowić także wówczas, gdy partnerka w trakcie tańca wykonuje dużo obrotów i przejść pod ręką partnera. Podniesienie ręki w górę przez pana młodego powoduje brzydkie marszczenie się i sterczenie tkaniny, a rozpięcie marynarki tylko w niewielkim stopniu ratuje sytuację. Garnitury są szyte tak, żeby panowie dobrze w nich wyglądali przy niewielkim zakresie ruchów, i z pewnością nie uwzględniają specyfiki tańca.

Marynarka, a właściwie proces jej zdejmowania, może też zostać potraktowany jako element układu tanecznego, np. w tangu. Wtedy nie tylko jest to uzasadnione, ale też ładnie wygląda i dodaje dynamiki całej choreografii. Jednakże, jeśli Waszym pierwszym tańcem będzie tańczony w klasycznej „ramie” romantyczny walc angielski, spokojny foxtrot lub wirowy walc wiedeński – należy rozważyć pozostanie w marynarce. Zobowiązuje do tego charakter tańca, jego powaga i urok, a także podniosłość chwili.

Podsumowując – nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy tańczyć pierwszy taniec w marynarce, czy bez. Musicie samodzielnie podjąć tę decyzję, ponieważ wpływa na nią zbyt dużo czynników, żeby możliwe było określenie jednego prawidłowego rozwiązania.


 Można zastosować się do ogólnej zasady: strój nie może krępować ruchów i przeszkadzać w wykonywaniu pierwszego tańca, musi być wygodny i dopasowany stylistycznie do choreografii.


W razie wątpliwości zapytajcie o podpowiedź kogoś ze znajomych lub rodziny, możecie poradzić się też Waszego nauczyciela tańca lub zasięgnąć opinii stylisty. Najlepiej byłoby jednak samodzielnie sprawdzić, jak Wam się tańczy, gdy pan młody jest w marynarce. Można na przykład założyć jakąkolwiek marynarkę (nie musi być ta do ślubu) i przetańczyć w niej kilka razy swoją choreografię.

Jeszcze lepiej będzie nagrać wszystko na kamerę, następnie obejrzeć i ocenić, czy podoba Wam się to, co zobaczycie. I dopiero wtedy podjąć decyzję. To Wasze wesele, Wasz pierwszy taniec, i to Wasze wspomnienia. To Wam powinno być wygodnie w tańcu, to Wy macie być zadowoleni z Waszego występu, i to przede wszystkim Wam ma się podobać.

Autor: Bronisława Królikowska

 

Komentarze