Pasja Tańca - kobiece i męskie podejście do tańca

„W tańcu wszystko jest jak w życiu,
tylko jest mniejsze – i dlatego lepiej to widać.”


 

To stwierdzenie przypominam sobie za każdym razem, gdy na zajęcia przychodzi kolejna para. Taniec jest bowiem tylko odbiciem naszego życia, małym wycinkiem, ale jakże wiernie pokazującym wszystkie związki i zależności istniejące na co dzień.

W tańcu wszystko jest jak w życiu.

Rożne jest podejście do życia kobiet i mężczyzn – różne jest również podejście do tańca. Tak jak na co dzień dziewczyna i facet zwracają uwagę na co innego, tak i w tańcu, co innego jest ważne dla Niego i dla Niej. Sztuką jest zrozumienie tych różnic – i zrozumienie siebie nawzajem.

Dla nas, dziewczyn, ważne jest to małe kółeczko walca, o którym marzyłyśmy od czasu, gdy mama czytała nam bajki o księżniczkach. I dlatego aż TAAAK nam na nim zależy. Nie na tym, żeby nasz facet był aż TAAAKIM tancerzem, nie!

Nam aż tak bardzo zależy na tym małym kółeczku, że nie zauważamy jak zaczynamy tego ŻĄDAĆ. Domagać się, czasem tupiąc nogą i strzelając focha. Dziwimy się, dlaczego facet tego nie rozumie, dlaczego jest taki oporny, dlaczego twierdzi, że kocha, a za nic nie chce dać się wyciągnąć na kurs tańca…

Chociażby kilka lekcji. Dlaczego?

Otóż faceci widzą sytuację globalnie. Nie skupiają się na szczegółach, widząc wszystko jakby z lotu ptaka. Taniec? O Boże, każą się wyginać, trzymać ramę, kręcić biodrami, a fuj! Aż ciarki przechodzą. Po co to wszystko? – „Przecież i tak nie będę tancerzem, za mało czasu na to wszystko, zresztą i tak nigdy mi nie zależało”.

Faceci widzą, że TAAAK bardzo nam zależy, i rozumieją to jako TAAAKIE wielkie wymaganie. Że niby to on ma być TAAAKIM tancerzem. I widzą przepaść między sobą i TAAAKIM tancerzem, i rozumieją, że nigdy tam nie dotrą – i dlatego odbierają nasze prośby jako ZBYT DUŻE wymagania. „Kochanie, ale czego Ty ode mnie oczekujesz? Przecież ja już się z Tobą żenię! Czy to nie jest wystarczający znak mojej miłości do Ciebie? Dlaczego wymagasz, żebym był idealny, żebym przestał być sobą?”

Oni nie widzą, że my nie chcemy ich przerabiać na kogoś innego, że to tylko o nasze marzenia i emocje chodzi. Że tak bardzo zależy nam na spełnieniu naszych marzeń w tym jedynym, wyjątkowym dniu, żebyśmy już niczego nie żałowały, żebyśmy nie chciały już niczego powtarzać.

Emocje są domeną kobiet, mężczyźni się w nich gubią.

Wiedzą o tym i dlatego starają się ich unikać. Dlatego facet nie będzie wnikać w to, dlaczego nam aż tak bardzo na tym tańcu zależy. Szczególnie jeśli chodzi o emocje. Oni widzą wszystko niczym z lotu ptaka. Stamtąd nie widać uroku koniczynki, ani nie czuć zapachu konwalii. To my, kobiety, wołamy ich czasem na ziemię i pokazujemy urok bratków, kamyków przy drodze i muszelek na plaży. To w naszych ramionach są w stanie dostrzec kojący podmuch wiatru i szmer strumyka. I to my możemy pokazać im urok tańca, nie tylko tego pierwszego. Z lotu ptaka nie widać radości płynącej z serc tańczących osób. Do tego trzeba zejść na ziemię… i zatańczyć.

My, kobiety, jesteśmy ekspertami, jeśli chodzi o emocje i uczucia. Nasz świat jest kolorowy, pełen barw i odcieni. Dla większości mężczyzn śliwka to owoc, a nie kolor. Niektórzy żartują, że facet rozróżnia tylko 16 kolorów. My posługujemy się pełną paletą barw i milionem odcieni emocji. Więcej – my jesteśmy w stanie te emocje odbierać i przekazywać. Dlatego to my, kobiety, mamy przywilej bycia przewodnikiem mężczyzny w świecie emocji.

Trzeba tylko wiedzieć o tych różnicach w myśleniu kobiet i mężczyzn. Trzeba rozumieć sposób widzenia świata tej drugiej strony. Nie „ciągnąć za uszy” i żądać, żeby facet wyszedł ze swojego pancerza i nas zrozumiał, i tupać nogą, i narzekać na gruboskórność – to przecież my jesteśmy specjalistkami od zrozumienia! Specjalistkami od odbierania emocji i ich przekazywania. Od zrozumienia i wytłumaczenia.

Mężczyzna, który nas kocha, CHCE nas zrozumieć.

Pragnie, abyśmy były szczęśliwe w jego ramionach. I zrobi wszystko, żeby było nam z nim dobrze. Trzeba tylko umieć pokazać mu barwny świat emocji i uczuć. Być cierpliwym przewodnikiem po kolorowym, pogmatwanym, kobiecym świecie emocji. Mocno trzymać za rękę i pozwalać samodzielnie odkrywać tajemniczy świat emocji – w tym świat tańca.

Dopiero z połączenia kobiecego, emocjonalnego spojrzenia i konstruktywnego, męskiego podejścia rodzi się pełne spojrzenie na świat. Spojrzenie, które odkrywa wszystkie tajemnice, które pozwala na całkowite, pełne, bezgraniczne odczucie, zrozumienie i przeżycie – siebie, siebie nawzajem, świata. I tańca.

Kiedy dziewczyna mówi o tańcu, ma na myśli te wszystkie emocje, które mu towarzyszą. Zamknąć oczy i popłynąć w Jego ramionach, gdziekolwiek poprowadzi… Tylko ja i On – jedno ciało, jeden ruch. Niech porwie mnie w tańcu, niech zabierze do nieba! Nam zależy na tym, jak się CZUJEMY podczas tańca.

Wyobrażamy sobie wszystko w najdrobniejszych szczegółach, i chcemy już, teraz, szybko, natychmiast – przecież to jest takie łatwe, to wystarczy tylko… no, tylko… No przecież to niemalże oczywiste, jak on może tego nie rozumieć?!

Podejście mężczyzn do tańca (i nie tylko) jest nieco inne. Mężczyźni patrzą konstruktywnie – i zadaniowo. Jaki jest cel? Co trzeba zrobić? – mężczyźni nie zadają zbyt wielu pytań i nie wnikają w szczegóły ani w emocje. Dla nich taniec to ogrom często bezsensownych kroków, które będą musieli opanować, i totalnie absurdalne żądanie „prowadzenia” w tańcu. Co to jest, to prowadzenie?

Mężczyźni, jak to mężczyźni – nawet jeśli nie do końca rozumieją zadanie, to odważnie podejmują się wykonania go i bohatersko stawiają mu czoła. Trochę w nadziei, że jakoś po drodze to wszystko się zrozumie i ogarnie. Konsekwentnie ćwiczą kroki, chociaż nie do końca są przekonani co do zasadności i celu ćwiczeń.
Mimo to mogę ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że ani jeden, ANI JEDEN facet nie „odwala roboty” byle jak, skoro już zgodził się przyjść na kurs tańca.

Nie zapominajmy, że kobiece myślenie a męskie – to dwa różne światy, to dwa różne podejścia do tego samego.

Dla nas to jest proste – bo nam chodzi o wypełnienie, o emocje i uczucia. Facet ma inne zadanie – on buduje otoczkę. Tworzy naczynie, które po wypełnieniu emocjami wytrzyma ich ciśnienie i wagę. Takie naczynie musi być solidne. Budowa solidnego naczynia wymaga czasu.

Mężczyźni potrzebują czasu, żeby to wszystko opanować. Potrzebują własnej przestrzeni, żeby po swojemu „porozkładać to wszystko na półeczkach”. Zobaczyć, co się z czym łączy i porozkładać to we własnoręcznie opisanych pudełeczkach. Dopiero jak zaprowadzą ład i porządek „na swoim podwórku”, mogą zmierzyć się z nieco dla nich abstrakcyjnym pojęciem prowadzenia. Dopiero mając uporządkowane zaplecze, mogą skupić się na przewodzeniu w tańcu. I wtedy – trzymajcie się, dziewczyny! Wtedy dopiero – możemy się POCZUĆ, jak w niebie.

Zdolni tancerze biorą się z cierpliwości ich partnerek.

Autor: Bronisława Królikowska

Komentarze